Zełenski: Ukraina wygra wojnę z Rosją
Politycy, którzy radzą Ukrainie zrezygnować z części terytorium w zamian za iluzję pokoju, nie biorą pod uwagę milionów Ukraińców – oświadczył w sobotę prezydent Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. "Jestem przekonany, że Ukraina wygra wojnę z Rosją" - dodał w wywiadzie dla holenderskiej telewizji. Jak zaznaczył, "chcemy walczyć do ostatniego tchu, ale nie do ostatniego człowieka".
Ukraińcy radzą sobie z dywersantami. Mężczyzna, który przekazywał rosyjskim okupantom informacje o rozmieszczeniu obiektów wojskowych w Charkowie, w wyniku czego zostały one ostrzelane ogniem artyleryjskim, został skazany przez sąd na 15 lat więzienia.
Władze Ukrainy muszą także walczyć z plotkami, podsycającymi panikę. Jedna z nich dotyczy "powtórnego ataku na Kijów".
- Nie widzimy żadnych oznak, które mogłyby świadczyć o przygotowaniach Rosji do powtórnego szturmu na Kijów
- poinformowała wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar, cytowana przez gazetę internetową Ukrainska Prawda. Polityk dodała, że pogłoski o nowym ataku mogą być rozpowszechniane przez wroga w celu wywołania paniki.
Rosjanie wciąż są jednak niebezpieczni. Dziś rano jedna osoba zginęła, a co najmniej sześć odniosło obrażenia w wyniku ostrzału Mikołajowa na południu Ukrainy. Pojawiają się też informacje o kolejnych zbrodniach Rosjan.
Mariupol w rękach kadyrowców
W Mariupolu, mieście nad Morzem Azowskim, zajętym przez wojska Rosji, panuje dramatyczna sytuacja humanitarna. W ciągu trzech miesięcy rosyjskiej inwazji zginęło co najmniej 22 tys. mieszkańców. Najnowsze doniesienia są niepokojące.
W piątek wieczorem do Mariupola przybyła duża grupa kadyrowców, czyli czeczeńskich żołnierzy z rosyjskiej Gwardii Narodowej. - Jest to potwierdzenie, że nie będzie żadnej "odbudowy" miasta, tylko wyłącznie grabież i terror - podają miejscowe władze.
Nie było potrzeba wiele czasu, by rosyjskich okupantów przyłapać na kłamstwie.
- Obiecywane przez okupacyjne rosyjskie władze odszkodowania za zniszczone w Mariupolu domy i mieszkania okazały się oszustwem. Warunki otrzymania kompensaty są niemożliwe do spełnienia
- poinformował doradca mera tego miasta Petro Andriuszczenko.
Putinowcy stosują tortury
Ukraińscy wojskowi w rosyjskiej niewoli byli rażeni prądem, podawano im nieznaną substancję, powodującą utratę przytomności, a kobiety zmuszano do aktów płciowych - informuje ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa.
Większość ukraińskich wojskowych trafiła do niewoli pod Mariupolem. Początkowo byli przetrzymywani w piwnicach i budynkach gospodarczych - relacjonuje rzeczniczka. Następnie przeniesiono ich do wartowni, aresztu śledczego w Doniecku i kolonii karnej nr 120, znajdujących się na tymczasowo okupowanym terytorium ukraińskim. Później wojskowi trafili do aresztów śledczych w Taganrogu i Woroneżu w Rosji. Denisowa pisze, że podczas przenoszenia do innego miejsca jeńcom zawiązywano oczy taśmą, na głowy wkładano im worki, a ręce związywano. Wojskowi byli torturowani w niewoli; grożono im śmiercią, bito ich i poniżano.
Według relacji żołnierzy ze szczególnym okrucieństwem torturowano oficerów Sił Zbrojnych Ukrainy i członków specjalnego pododdziału Azow. Podczas przesłuchań ukraińscy wojskowi musieli klęczeć, byli bici kolbą od automatu w palce stóp i otwarte rany, stosowano wobec nich kombinerki, zarzucano im pętlę na szyję i duszono ich. Torturowano ich też prądem, bito młotkiem i kopano.
Ukraińscy wojskowi poinformowali też, że Rosjanie podawali im nieznaną substancję, której nazwa zaczynała się na literę "M". Po podaniu jej jeńcy tracili przytomność i pamięć. Rosjanie także zmuszali Ukraińców do nauki wiersza "Wybaczcie, nasi Rosjanie", hymnu Rosji, historii herbu i flagi Rosji - mówili jeńcy. Jeśli wojskowi odmawiali nauki, stosowano wobec nich tortury.
Ukraińskie żołnierki, które trafiły do niewoli i były przetrzymywane w donieckim areszcie śledczym, opowiedziały, że w celach przeznaczonych dla 2-3 osób, przebywało co najmniej 17-20 ludzi. Zamiast toalety kobiety były zmuszone do korzystania z wiadra. Nie miały środków higienicznych, ani możliwości umycia się. Wywierano wobec nich nacisk psychologiczny: na ich oczach brutalnie bito ukraińskich żołnierzy. Zmuszano je też do stosunków płciowych.
Gwałcą nawet... w Rosji
W Rosji w obwodzie biełgorodzkim, wykorzystywanym przez armię rosyjską jako punkt przejściowy, rośnie liczba gwałtów na mieszkankach - podaje Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), powołując się na przechwyconą rozmowę telefoniczną. "Rosyjscy wojskowi zaczęli dopuszczać się masowych zbrodni nawet na terytorium Rosji" - pisze SBU.
Na dowód tego, przedstawiono historię dziewczyny, której znajomość z rosyjskim wojskowym zakończyła się zgwałceniem przez 15 wojskowych.