Wojska rosyjskie równają z ziemią obwody ługański i doniecki na wschodzie Ukrainy. Ostrzeliwują obwody charkowski i mikołajewski, trwają walki w obwodzie chersońskim - pisze Ukraińska Prawda, relacjonując przebieg minionej nocy w regionach kraju.
W obwodzie donieckim trwają ostrzały wzdłuż całej linii frontu. Ostrzelana została szkoła w miejscowości Jełyzawetiwka. Pod ogniem moździerzy znalazła się Krasnohoriwka. W mieście Awdijiwka znów ostrzeliwany był kombinat koksochemiczny - największy w Europie. Ostrzały sięgnęły dzielnic mieszkalnych Awdijiwki.
Przedmieścia Mikołajewa, miasta na południu Ukrainy, zostały ostrzelane w piątek wieczorem z systemów rakietowych Smiercz. Nikt nie ucierpiał.
Nie ustają działania bojowe w obwodzie chersońskim, okupowanym przez wojska rosyjskie. Rankiem w sobotę słychać było odgłosy ostrzałów i eksplozji praktycznie na terenie całego obwodu. Okupowane miasta są na granicy katastrofy humanitarnej. Rosjanie nie pozwalają mieszkańcom opuścić obwodu chersońskiego, poza jednym kierunkiem wyjazdu - na anektowany Krym.
W wyniku działań wojsk rosyjskich w obwodzie ługańskim zginęło co najmniej sześć osób w ciągu ostatniej doby - poinformował w sobotę Serhij Hajdaj, szef władz tego regionu, leżącego na wschodzie Ukrainy.
"Rosjanie ostrzelali szkołę, w której piwnicach od początku wojny ukrywali się mieszkańcy nowych dzielnic Siewierodoniecka. W rezultacie dwie osoby zginęły na miejscu, a trzy trafiły do szpitala. Dwoje zabitych i ranni to osoby z jednej rodziny"
- napisał Hajdaj na komunikatorze Telegram. Jak dodał, wieczorem w Siewierodoniecku zginęły kolejne dwie osoby - kobieta i mężczyzna; ostrzał nastąpił koło ich domu. W dwóch innych miejscowościach regionu: Lisiczańsku i sąsiednim mieście Prywilla zginęły w rosyjskim ostrzale dwie kobiety.
"W ciągu dnia zniszczonych zostało 50 domów. Trudno policzyć, ile obiektów mieszkalnych codziennie niszczonych jest w hromadach (gminach-red.) Hirske i Popasna, regularnie ostrzeliwanych przez lotnictwo" - napisał Hajdaj.
Poinformował, że trwają walki pod Siewierodonieckiem, a miasto ostrzeliwane jest codziennie od rana do nocy i również w nocy.
Zdaniem szefa regionu Rosjanie niszczą teraz Siewierodonieck tak, jak Mariupol.
W obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy wciąż ginie ludność cywilna, 20 maja trzy osoby zginęły w wyniku ostrzałów rosyjskich w miejscowościach hromady (gminy) Łyman – poinformował w sobotę szef władz obwodowych Pawło Kyryłenko.
Pięć osób zostało rannych. W obwodzie donieckim lekarze udzielili też pomocy trzem osobom, które zostały ranne w obwodzie ługańskim.
Według szacunków szefa regionu od początku inwazji rosyjskiej zginęło w obwodzie donieckim około 400 cywilów.
Kyryłenko zastrzegł, że nie ma aktualnych danych o ofiarach cywilnych z Mariupola i Wołnowachy, które są okupowane przez wojska rosyjskie.
Siły rosyjskie będą nadal podejmować starania o otoczenie Siewierodoniecka i Popasnej w obwodzie ługańskim. Prawdopodobnie udało im się przesunąć nieco na północ, zachód i południe od Popasnej – poinformował w sobotę amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW).
Według ISW rosyjskie źródła mogą zawyżać liczbę ukraińskich żołnierzy, którzy opuścili kombinat Azowstal w Mariupolu – aby uzgodnić ich wymianę na jak największą liczbę rosyjskich jeńców lub po to, by ukryć, że zaledwie "setkom" ukraińskich obrońców udało się przez kilka miesięcy bronić zakładu. Agencja Reutera podała w piątek, powołując się na komunikat rosyjskiego resortu obrony, że Rosjanom poddało się w sumie 2439 ukraińskich obrońców Azowstalu.
ISW pisze, że są doniesienia o odzyskaniu przez żołnierzy rosyjskich niektórych pozycji straconych na skutek ukraińskiej kontrofensywy na północ od Charkowa. Jednak zdaniem Instytutu siły rosyjskie wkrótce zakończą wycofywanie się spod Charkowa.
W opinii ISW siły rosyjskie najprawdopodobniej szykują się do wielkiej kontrofensywy ukraińskiej i długotrwałego konfliktu na południu Ukrainy.