Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Miny na polu - a Rosjanie każą rolnikom pracować

Wojna na Ukrainie trwa już 60 dni. Rosjanie posuwają się do coraz to gorszych i bardziej brutalnych rzeczy. Teraz, w okupowanej przez agresora borowskiej hromadzie w obwodzie charkowskim, mimo zaminowanych pól, kolaboranci nakłaniają ludność do rozpoczęcia tzw. kampanii siewnej. Odbywa się to pod groźbami "nacjonalizacji" ich ziemi. Informacje przekazały władze hromady za pośrednictwem Facebooka.

Autor:

„Miejscowi przedsiębiorcy są nakłaniani do wznowienia działalności i współpracy z władzami okupacyjnymi. Okupanci i kolaboranci zreflektowali się też co do kampanii siewnej i usilnie zalecają szefom gospodarstw rolnych wysyłać ludzi w pole i wznawiać prace wiosenno-polowe”

– podano.

Władze hromady podkreślają, że w wielu gospodarstwach sprzęt rolny został zniszczony lub wykradziony przez wojska rosyjskie, brakuje paliwa i materiału siewnego, a poza tym wyjście w pole jest niebezpieczne z powodu min i ostrzałów.

„Tym rolnikom, którzy nie godzą się na pracę w takich warunkach, jeden z miejscowych kolaborantów zagroził "nacjonalizacją" ziemi i przekazaniem jej do użytkowania innym”

– napisano.

Władze hromady podkreśliły ponadto, że na znacznej części jej terytorium nadal nie ma prądu z powodu uszkodzenia instalacji w Kupiańsku. Nie ma też wody, łączności komórkowej i internetu, a w niektórych miejscowościach również gazu.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane