Jednym z największych problemów prowadzonej obecnie na całym świecie kampanii szczepień jest to, że wiele osób boi się je przyjmować. Głównym powodem tego jest fakt, że szczepionki na COVID pojawiły się w rekordowo szybkim tempie. Istnienie tej choroby zostało zdiagnozowane na początku zeszłego roku, a pod jego koniec rozpoczęły się już szczepienia, co jest absolutnym rekordem. Wiele osób martwi się, że z powodu tego pośpiechu szczepionki mogą okazać się niebezpieczne. Eksperci podkreślają, że tak szybkie tempo było możliwe dzięki wcześniejszym badaniom nad szczepionkami nad SARS, zainwestowaniu gigantycznych pieniędzy w ich stworzenie i współpracy rządów, a kwestie ich bezpieczeństwa były potraktowane bardzo poważnie, ale nie wszystkich to przekonuje.
Amerykanie dosyć szybko przekonali się do szczepionek, po początkowym sceptycyzmie kolejne sondaże pokazują rosnące zainteresowanie szczepieniami. Aby przekonać kolejne osoby organizacja Covid Collaborative zleciła przygotowanie promującej szczepienia reklamy społecznej. Zajmująca się takimi reklamami organizacja non-profit Ad Council przygotowała dwie takie reklamy, dłuższą i krótszą. Wystąpili w niej członkowie Klubu Prezydenckiego, jak w USA nazywa się żyjących byłych prezydentów i ich żony.
Dłuższa reklama trwa równo minutę. Byli prezydenci przekonują w niej Amerykanów do tego, żeby ci się zaszczepili gdyż tylko to pozwoli pokonać pandemię i wrócić do normalności. W trakcie tej reklamy pokazano również zdjęcia zrobione im, gdy sami przyjmowali szczepionkę.
Druga reklama trwa o połowę krócej i jest utrzymana w poetyce prezydenckiej przemowy do narodu, łącznie z rozpoczęciem jej od słów „moi drodzy Amerykanie”, którymi prezydenci USA zwykle zaczynają swoje wystąpienia. W tej reklamie George W. Bush, Barrack Obama i Bill Clinton przekonują obywateli do tego, że szczepionka jest bezpieczna, może uratować im życie a jej przyjęcie pomoże zakończyć pandemię.
W tych reklamach zabrakło jednak jednego – Donalda i Melanii Trumpów. I na dobrą sprawę nie wiadomo dlaczego. Zapytany o to rzecznik Ad Council stwierdził, że zabrakło w nich Trumpa bo zaczęli nad nimi pracować, kiedy był urzędującym prezydentem. Inni związani z powstaniem tych reklam ludzie podają jednak anonimowo inne powody. Jednym miało być to, że inicjatywa stworzenia tych reklam wyszła ze strony samych byłych prezydentów i Trump nie był obecny na spotkaniu na którym pojawił się ten pomysł. Innym to, że Trump wprawdzie zaszczepił się już w styczniu w Białym Domu, ale zrobił to w tajemnicy i nie istnieje żadne nagranie ani zdjęcie z tego momentu, które można by pokazać. Jeszcze inni twierdzą, że Trump nie został zaproszony gdyż w trakcie bycia prezydentem nie dyskutował o radzeniu sobie z kryzysem ze swoimi poprzednikami, co w USA jest utartą tradycją. Kolejne wytłumaczenie jest takie, że nie został zaproszony bo twórcy reklamy przeczuwali, że i tak nie zgodzi się na udział w niej.
Które z tych wytłumaczeń nie byłoby prawdziwe, brak Trumpa w tych reklamach jest szokujący, i to nie tylko dlatego, że też jest członkiem Klubu Prezydenckiego. Przede wszystkim gdyby nie Trump, to szczepionki na COVID nie powstałyby w tak rekordowym tempie.
15 maja Trump ogłosił start Operation Warp Speed – partnerstwa publiczno-prywatnego, którego głównym celem było jak najszybsze stworzenie szczepionki na COVID-19 i rozpoczęcie szczepień Amerykanów. Dzięki OWS koncerny medyczne otrzymały ogromne kwoty na badania z budżetu państwa – wyjątkiem był tu Pfizer, który odmówił ich przyjęcia. Znacznie też uproszczono związaną z tym biurokrację, na przykład pozwalając FDA na równoczesną ocenę wyników wszystkich faz badań klinicznych. OWS pomogła również w zwiększeniu możliwości produkcyjnych amerykańskich fabryk szczepionek oraz zapewniła pomoc wojska w przeprowadzeniu kampanii szczepień.
Kiedy Trump ujawnił 15 maja powstanie OWS zapowiedział, że dzięki niej szczepionki na COVID zaczną być podawane do końca roku, a być może wcześniej. Jego słowa spotkały się wtedy z licznymi kpinami ze strony lewicy i lewicujących mediów. Wielu ekspertów twierdziło też publicznie, że jest to absolutnie niemożliwe i potrzebny byłby do tego cud. Trudno nie uznać, że faktycznie mieli powody do sceptycyzmu. Dotychczas najszybciej stworzoną szczepionką w historii była szczepionka MMR na świnkę, odrę i różyczkę, a jej powstanie potrwało aż cztery lata. Trump jednak dotrzymał słowa – pierwsze szczepionki na COVID podano w USA już w połowie grudnia. Dziś nawet jego przeciwnicy przyznają, że OWS okazała się jednym z największych sukcesów jego prezydentury.
Sukces ten jest jednak bardzo niewygodny dla lewicy. Jakiś czas temu telewizja CNN opublikowała materiał oparty na anonimowych źródłach jakoby administracja Bidena musiała tworzyć plan szczepień od podstaw gdyż Trump im nic nie zostawił. Zostało to błyskawicznie zdementowane przez doktora Fauciego, który służył zarówno w administracji Trumpa jak i w administracji Bidena. Fauci stwierdził nawet, że stworzony w czasach Trumpa plan był na tyle dobry, że jeśli Biden chce spełnić swoją obietnicę wyborczą i zaszczepić 100 milionów Amerykanów w 100 dni, to nie musi go w ogóle zmieniać. Mimo tego dementi kłamstwo o braku planu zostało powtórzone później przez wiceprezydent Kamalę Harris. Wczorajsze wystąpienie Bidena o szczepieniach również było pełne ledwo zakamuflowanych ataków na to, jak jego przeciwnik radził sobie z pandemią.