Francuskie rozwiązanie podobne do propozycji szefa NBP
Narodowy Bank Francji postawił na aktywne zarządzanie rezerwami złota w celu wygenerowania dodatkowego zysku dla państwa. Instytucja przeprowadziła operację sprzedaży części swoich zasobów złota, a następnie ich odkupienia w bardziej korzystnej formie, co pozwoliło osiągnąć istotne zyski.
Wyniki Banku Francji za 2025 rok pokazują wyraźną poprawę sytuacji - po stracie w wysokości 7,7 mld euro w 2024 roku instytucja wróciła do dodatniego wyniku, osiągając zysk na poziomie 8,1 mld euro. Kluczową rolę odegrała tutaj jednorazowa operacja związana z rezerwami złota.
Od 2005 roku Bank Francji prowadzi politykę dostosowywania swoich zasobów złota do najwyższych światowych standardów jakości, czyli czystości na poziomie 99,99 proc. Problem dotyczył części rezerw - około 129 ton złota (czyli około 5 proc. całości), które były przechowywane w Nowym Jorku i nie spełniały tych standardów.
Zamiast przeprowadzać skomplikowaną i kosztowną operację logistyczną polegającą na ich fizycznym przetransportowaniu i przetopieniu, zdecydowano się na prostsze rozwiązanie: sprzedaż tych zasobów i zakup nowego złota w Europie, już spełniającego wymagane normy. Operacja ta przyniosła jednorazowy zysk kapitałowy w wysokości około 11 miliardów dolarów.
Co istotne, nie oznaczało to zmniejszenia rezerw. Całkowity poziom złota pozostał bez zmian i wynosi nadal 2437 ton. Zmieniła się jedynie jego struktura i jakość. Zysk został ujęty w bilansie banku centralnego, który dysponuje bardzo silną pozycją finansową netto na poziomie 283 miliardów euro.
Z punktu widzenia państwa taki zysk ma charakter publiczny - należy do obywateli i może potencjalnie zostać wykorzystany na określone cele, bez naruszania stabilności walutowej czy poziomu rezerw.
Na tym tle widać wyraźny kontrast z sytuacją w Polsce. Propozycje prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego, zakładające wykorzystanie podobnych mechanizmów do wygenerowania nadzwyczajnego zysku, zostały zablokowane przez koalicję 13 grudnia.
Polki Sejf 0 proc. - propozycja prezydenta i szefa NBP
Prezydent Karol Nawrocki na początku marca przedstawił wraz z prezesem NBP własną alternatywę do programu SAFE, czyli „Polski SAFE 0 proc.” Inicjatywa ta miała zagwarantować 185 mld zł na zbrojenia z zysków wypracowanych z rewaluacji polskiego złota.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty na konferencji prasowej w Sejmie przekazał niedługo później, że prezydencki projekt został skierowany do wstępnej analizy do sejmowego Biura Legislacyjnego i do Biura Ekspertyz i Ocen Skutków Regulacji. Podkreślił też, że po informacji, którą otrzymał w wyniku tej analizy zdecydował, by nie nadawać numeru druku temu projektowi.
Tymczasem unijny instrument SAFE to w rzeczywistości gigantyczna pożyczka w wysokości ok. 43,7 mld euro, która będzie spłacana przez Polaków aż do 2070 roku. Niesie on również ryzyko uwikłania w niebezpieczny mechanizm warunkowości oraz faworyzowania niemieckich koncernów zbrojeniowych.