Według tymczasowego raportu Rządowej Agencji Zarządzania Katastrofami Naturalnymi (Afad), 32 osoby zginęły w prowincji Kastamonu, położonej nad Morzem Czarnym, a sześć w sąsiednim Sinop.
Do jednego z najbardziej dotkniętych powodzią obszarów, dzielnicy Bozkurt w prowincji Kastamonu, gdzie zawalił się ośmiopiętrowy blok mieszkalny, udał się w piątek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan.
W nocy z wtorku na środę północne prowincje Turcji, znajdujące się nad Morzem Czarnym - Bartin, Kastamonu, Sinop i Samsun - zostały nawiedzone przez powodzie, które burzyły budynki, mosty i zmiatały z ulic samochody. Kilkaset osób ewakuowano przy użyciu śmigłowców, a 1,7 tys. mieszkańców zostało wywiezionych z zagrożonego regionu w inny sposób.
Pomoc z Polski
Do walki z żywiołem zmobilizowano ponad 1000 ratowników. Polska straż pożarna, która od kilku dni pomaga gasić pożar na południu kraju, zadeklarowała w czwartek chęć wsparcia ekip ratowniczych pracujących przy powodzi.
Intensywne opady spowodowały także liczne osunięcia ziemi, które uszkodziły jeden z mostów drogowych w regionie. Na skutek zdarzenia osiem osób trafiło do szpitala. Silne opady deszczu złagodnieją w piątek - zapowiedzieli synoptycy.
Północne tereny Turcji każdego lata nawiedzają gwałtowne powodzie. W ubiegłym roku zginęło w nich co najmniej pięć osób.
Od końca lipca kraj zmagał się również z szalejącymi pożarami, które spustoszyły dziesiątki tysięcy hektarów lasów wzdłuż południowego wybrzeża.