„Powodowana frustracją AfD chciała wydłużyć posiedzenie Bundestagu z czwartku na piątek do wczesnych godzin porannych (…) Wzięli ze sobą szczoteczki do zębów, przygotowano kanapę w biurze i schłodzono napoje energetyczne”
– pisze gazeta. Ostatecznie do planowanego noclego nie doszło, posiedzenie zakończyło się przed pierwszą w nocy.
Cała afera dotyczy wyborów na wiceprzewodniczącego Bundestagu. Od 2017 r. AfD przedstawiła już trzech kandydatów do tego stanowiska, ale żaden z nich do tej pory nie uzyskał wymaganej większości głosów. W ostatni czwartek deputowani głosowali nad kandydaturą Gerolda Ottena, który już raz ubiegał się o fotel wiceszefa Bundestagu. Otten zdobył 205 głosów w tajnym głosowaniu, to za mało by objąć stanowisko. 399 deputowanych zagłosowało na NIE, 26 wstrzymało się od głosu. Aby objąć stanowisko Otten potrzebowałby 355 głosów na TAK.
Wcześniej porażkę w głosowaniu ponieśli jego koledzy – Albrecht Glaser i Mariana Iris Harder-Kühnel. Zgodnie z tradycją, każdy z klubów parlamentarnych reprezentowanych w Bundestagu powinien mieć swojego wiceszefa, ale w przypadku AfD do tej pory nie udało się go wyłonić. Większość posłów do Bundestagu nie życzy sobie, by AfD miała swojego reprezentanta w prezydium Bundestagu. Przewodniczący Bundestagu, Wolfgang Schäuble stwierdził nawet, że z punktu widzenia prawa, nie ma nakazu by każdy klub parlamentarny miał swojego reprezentanta w Prezydium i że jedynym sposobem na przeforsowanie kandydatury jest zdobycie większości głosów w głosowaniu. Jeżeli nie uda się jej osiągnąć – kandydat nie przechodzi. AfD jest jedyną partią nieposiadającą dziś wiceszefa w Bundestagu. W prezydium zasiadają przedstawiciele CDU/CSU, FDP, Zielonych, Linke i SPD.