Na Esken zagłosowało 75,9 proc. delegatów, na Waltera-Borjansa - 89,2 proc. Obydwaj wygrali wcześniej wewnętrzne wybory, w których głosowali szeregowi członkowie partii, pokonując w drugiej turze wicekanclerza Olafa Scholza i lokalną działaczkę SPD z Brandenburgii Klarę Geywitz.
Saskia Esken i Norbert Walter-Borjans należą do lewego skrzydła socjaldemokratów. W swoich przemówieniach na piątkowym kongresie powtórzyli oni swoje dotychczasowe postulaty, domagając się m.in. podniesienia płacy minimalnej, walki z ubóstwem i odejścia od polityki oszczędności i utrzymywania zrównoważonego budżetu za wszelką cenę.
Walter-Borjans wypowiedział się przeciwko podnoszeniu wydatków na obronność do poziomu 2 proc. PKB, do czego zobowiązali się wszyscy członkowie NATO w 2014 roku na szczycie w Newport.
Esken oznajmiła z kolei, że "była i nadal jest sceptyczna wobec wielkiej koalicji". Jej zdaniem, socjaldemokraci, którzy współtworzą rząd w Berlinie "zbyt długo traktowali samych siebie, jako cześć koalicji, a nie samodzielną siłę". Podkreśliła jednak, że nowe kierownictwo daje rządowi Angeli Merkel szansę na kontynuację.
Od maja SPD znajduje się w głębokim kryzysie. Po wyborach landowych w Bremie i do Parlamentu Europejskiego ze stanowiska przewodniczącej ugrupowania i frakcji w Bundestagu zrezygnowała Andrea Nahles, biorąc odpowiedzialność za fatalny wynik partii. Od tego czasu SPD była zarządzana kolegialnie przez troje współprzewodniczących, ponieważ nie znalazł się nikt, kto podjąłby się zadania podźwignięcia ugrupowania z sondażowego dołka. Przeprowadzono w związku z tym wewnętrzne wybory przewodniczących, w trakcie których członkowie ugrupowania wyłonili duo Esken - Walter-Borjans.