- Piątek rano w ministerstwie obrony. Niektórzy członkowie Bundestagu zebrali się, aby otrzymać poufne informacje na temat sytuacji na Ukrainie. W poufnym briefingu uczestniczy również dwóch wysokich rangą przedstawicieli Federalnej Służby Wywiadowczej; ludzie, którzy powinni być bardzo dobrze zaznajomieni z sytuacją w Rosji i na Ukrainie - pisze portal.
"Posłowie otrzymują poufne informacje, na przykład na temat ukraińskiej kontrofensywy. Jednak, według zgodnych oświadczeń uczestników, jest jeden temat, o którym funkcjonariusze wywiadu w ogóle nie wspominają: wewnętrzna rosyjska walka o władzę między (...) Jewgienijem Prigożynem a najwyższym rosyjskim kierownictwem rządowym i wojskowym"
- czytamy.
Czy BND nie wiedziała o zbliżającej się eskalacji konfliktu? - zastanawia się "Spiegel".
Amerykańskie służby wywiadowcze już w połowie czerwca wiedziały, że Prigożyn planuje brutalną akcję w Rosji - poinformował "Washington Post". "Wątpliwe jest, czy i kiedy amerykańskie informacje dotarły do niemieckiego wywiadu zagranicznego" - pisze portal.
"W każdym razie w piątek w ciągu dnia nikt w Berlinie zdaje się nie podejrzewał, jaki zwrot nastąpi na granicy ukraińsko-rosyjskiej". Według "Spiegla", "BND poinformowała Urząd Kanclerski dopiero w piątek wieczorem. Właśnie w tych godzinach oddziały Prigożyna opuściły Ukrainę, kierując się do garnizonowego miasta Rostów nad Donem (...)".
Według informacji portalu, "inne, istotne departamenty niemieckiego rządu zostały poinformowane przez BND o ustaleniach dotyczących buntu najemników dopiero w sobotę rano. Do tego czasu oddziały Prigożyna wkroczyły już do Rostowa nad Donem (...)".
"Wiele na temat tej wewnątrzrosyjskiej walki o władzę jest jak dotąd niejasne, ale w odniesieniu do Berlina wyłania się jedno spostrzeżenie: niemiecki rząd był dość zaskoczony dramatycznym rozwojem sytuacji w Rosji. BND najwyraźniej zawiodła jako system wczesnego ostrzegania"
- zauważa "Spiegel".
"Niemieccy agenci byli już zaskoczeni, gdy talibowie odbili Afganistan w sierpniu 2021 roku. BND nie przewidziała również rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym ubiegłego roku. Szef BND (Bruno) Kahl nadal przebywał wówczas w Kijowie" - przypomina portal.
"W weekend w kręgach parlamentarnych krążyło kpiące pytanie, czy Kahl był w sobotę w Rostowie nad Donem" - dodaje.