Rozwój wypadków w Afganistanie "jest gorzki, dramatyczny i straszny" - mówiła szefowa rządu na konferencji prasowej w Berlinie.
Zapowiedziała, że Niemcy zrobią wszystko, co możliwe, by ewakuować Afgańczyków, którzy pracowali dla nich na miejscu. Jednocześnie przyznała, że to, czy ewakuacje będą mogły zostać przeprowadzone, zależy "od sytuacji w Kabulu".
- Niestety, to już nie jest w naszych rękach - dodała.
Merkel dała też do zrozumienia, że rząd federalny nie ma zamiaru przyjmować do Niemiec większej liczby uchodźców z Afganistanu.
- Naszym głównym celem jest zaoferowanie perspektywy tym, którzy pomogli nam bezpośrednio - wyjaśniła. Inni powinni "znaleźć bezpieczne miejsce pobytu" w regionie. W tym celu Niemcy mogłyby zaoferować wsparcie dla państw sąsiadujących z Afganistanem, które przyjmą uchodźców z tego kraju.
- Pomoc musi być udostępniona państwom sąsiadującym z Afganistanem tak szybko, jak to możliwe - podkreśliła kanclerz.
Merkel krytycznie oceniła międzynarodową misję wojskową w Afganistanie, która "nie zakończyła się takim sukcesem, jak planowaliśmy".
- To jest świadomość, która jest gorzka - dodała.