Rozmieszczenie dodatkowych sił NATO w Kosowie to rozważny środek, który zapewni, że siły pokojowe KFOR posiadają zdolności potrzebne do utrzymania bezpieczeństwa - podkreślił amerykański admirał Stuart B. Munsch, który kieruje dowództwem Sojuszu w Neapolu.
- Chciałbym pochwalić KFOR za szybkie, powściągliwe i profesjonalne działania i interwencję w celu powstrzymania niepokojów i ratowania życia
- zaznaczył Munsch. Przemoc musi ustać, wszystkie strony muszą powstrzymać się od działań zagrażających pokojowi - dodał. Zapewnił, że NATO uważnie obserwuje sytuację w kraju.
"Unia Europejska w najostrzejszych słowach potępia przemoc na północy Kosowa, której byliśmy świadkami w ciągu ostatnich kilku dni. Akty przemocy wobec obywateli, mediów, organów ścigania i żołnierzy KFOR są absolutnie niedopuszczalne i prowadzą do bardzo niebezpiecznej sytuacji. My, Unia Europejska, zdecydowanie popieramy misję NATO KFOR w wypełnianiu jej mandatu na rzecz pokoju i stabilności w Kosowie. Kontaktowałem się z premierem Kosowa Albinem Kurtim - ponownie dziś rano - oraz z prezydentem Serbii Aleksandrem Vucziciem w nocy. Poprosiłem obie strony o pilne podjęcie działań w celu natychmiastowej i bezwarunkowej deeskalacji napięć"
- poinformował szef unijnej dyplomacji, Josep Borrell.
"Oczekuję, że pierwszym krokiem władz Kosowa będzie zawieszenie operacji policyjnych, koncentrujących się na budynkach miejskich na północy Kosowa, oraz zaniechanie przemocy przez demonstrantów. Będę kontynuował współpracę z dwoma przywódcami. Unia Europejska oczekuje, że strony będą działać w sposób odpowiedzialny i niezwłocznie zaangażują się w dialog wspierany przez UE w celu znalezienia trwałego rozwiązania sytuacji na północy Kosowa, które zagwarantuje bezpieczeństwo wszystkim obywatelom i utoruje drogę do wdrożenia nowej umowy na ścieżce do normalizacji" - dodał.
W wyniku poniedziałkowych starć w północnej części Kosowa między demonstrantami serbskiego pochodzenia a siłami NATO z misji KFOR, broniącymi gmachów lokalnych urzędów, zostało rannych 52 Serbów - jak przekazała strona serbska - i kilkudziesięciu żołnierzy NATO.
Do zamieszek doszło w miejscowościach Zveczan, Leposavić i Zubin Potok. W Zveczanie kosowska policja użyła gazu pieprzowego, próbując odeprzeć szturm demonstrantów na siedzibę lokalnych władz. Serbscy manifestanci zaatakowali wojskowych z KFOR gazem łzawiącym i granatami hukowymi, a także namalowali na pojazdach sił NATO litery "Z", czyli symbol rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
W regionie wzrosło napięcie po tym, jak na burmistrzów w kilku miasteczkach na północy Kosowa zostały wybrane osoby pochodzenia albańskiego, chociaż są to regiony zamieszkałe głównie przez etnicznych Serbów.
Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić postawił wojsko Serbii w stan najwyższej gotowości bojowej, jednak wezwał Serbów w Kosowie, aby nie wchodzili w starcia z żołnierzami NATO. Prezydent Kosowa Vjosa Osmani oskarżyła Vuczicia o destabilizowanie sytuacji w jej kraju.
Najnowsze wydarzenia w Kosowie wywołały krytykę społeczności międzynarodowej, a w działania mające na celu zapobiegnięcie dalszej eskalacji włączyła się Unia Europejska, Stany Zjednoczone i wiele krajów Europy. MSZ Chin oświadczyło we wtorek, że wspiera wysiłki Serbii w celu "ochrony suwerenności i integralności terytorialnej" kraju. Rosja stwierdziła, że Zachód musi przestać obwiniać Serbów za incydenty w Kosowie.