Wiceszef MSZ pytany był o sytuację w Afganistanie. Czy decyzja o ewakuacji nie dobyła się zbyt późno?
Sytuacja w Afganistanie, jej dynamika zaskoczyła wszystkich od Amerykanów począwszy, po kraje Unii Europejskiej i wszystkie kraje zaangażowane. W naturalny sposób my śledziliśmy to, co się działo w Afganistanie w ostatnim tygodniu. W ministerstwie przede wszystkim najpierw pracujemy, weryfikujemy i działamy, a na samym końcu informujemy o tym opinię publiczną, zwłaszcza w tak delikatnych sprawach jak sprawy bezpieczeństwa rodaków. My przygotowywaliśmy się do decyzji o ewakuacji od tygodnia. Decyzje dotyczące wylotu zapadły w weekend, natomiast sama operacja przeprowadzenia tej ewakuacji w naturalny sposób musi trwać i wymaga szeregu aktywności dyplomatycznej
– podał.
Powiedział, że tam na miejscu jest trudno, ponieważ Polska nie ma placówki dyplomatycznej, nie ma kontyngentu.
„Część osób, które były aktywne, które współpracowały z polskim kontyngentem w Afganistanie, było ewakuowanych już w czerwcu. Obecnie wszystkie osoby, które chcą dostać się do Polski, podlegają weryfikacji, a następnie będą ewakuowane" – mówił wiceminister.
Podał, że sceny, jakie można było zobaczyć na płycie lotnisku w Kabulu, dotyczą lotniska cywilnego. Ludzie chcieli za wszelką cenę odlecieć z Afganistanu.
Te obrazki, które obiegły świat rzeczywiście dotyczyły lotniska w Kaulu, ale jego części cywilnej. Tłum chcących wyjechać, ale nie tylko z powodów politycznych, po prostu wielu ludzi zawsze z tych słabiej rozwiniętych państw – a takim jest Afganistan – chce przyjechać do innego, bezpieczniejszego i bogatszego kraju. Wiele z tych osób wdarło się na teren lotniska, na samą płytę lotniska. W takiej formule nie sposób odróżnić, kto ucieka z powodów politycznych, a kto chce po prostu wyjechać z kraju. W związku z tym siły sojusznicze, a głównie Amerykanie, zdecydowały o oczyszczeniu pasa startowego – także ze względu na operacje lotnicze, wygrodzenia całości lotniska. Teraz te osoby są odpowiednio weryfikowane na poszczególne loty
– powiedział.
Dziś sytuacja na lotnisku wojskowym wygląda zupełnie inaczej. Podał, że na ten moment nie są notowane żadne ataki talibów na lotnisko w Kabulu, ale nie da się przewidzieć, jak potoczy się sytuacja. Zaznaczył, że większość analiz wywiadowczych nie wskazywało na tak szybki przebieg ofensywy talibów w Afganistanie.
Wizerunek USA jest nadszarpnięty w wyniku tego, co dzieje się w Afganistanie, ale to, że w jednym miejscu siły amerykańskie finalnie nie osiągnęły swoich celów, nie znaczy, że państwo amerykańskie nie jest sprawne i że jego armia nie jest najpotężniejsza na świecie. Oczywiście, że jest
– mówił Przydacz.
Dodał, że nasze cele przez aktywność w Afganistanie zostały osiągnięte. „Aktywnie uczestniczyliśmy w stabilizacji tego państwa, wspieraliśmy przez 20 lat budowę tamtejszego społeczeństwa".
Ale jednocześnie budowaliśmy swoją wiarygodność sojuszniczą i w tym zakresie pokazaliśmy naszym sojusznikom z NATO, że również i na Polskę można liczyć, a taka inwestycja jest potrzebna pod kątem bezpieczeństwa państwa polskiego. Jeśli my okazujemy solidarność, to mamy prawo jej oczekiwać i otrzymujemy te wyrazy solidarności także i w sytuacji potrzeby z naszej strony
– dodał.