W Kijowie znaleziono zwłoki obywatela Białorusi, aktywisty Witala Szyszoua, który zaginął w poniedziałek - poinformowała we wtorek lokalna policja. Powieszone ciało znaleziono w jednym z miejskich parków nieopodal miejsca zamieszkania mężczyzny. Białoruscy opozycjoniści oraz zagraniczni obserwatorzy nie mają wątpliwości, że Szyszou jest kolejną ofiarą białoruskiego reżimu. Władze Białorusi nie robią sobie nic z nakładanych sankcji i kontynuują prześladowanie opozycjonistów oraz osób sprzeciwiających się dyktatorze.
Zatrzymać Łukaszenkę
Zapytaliśmy profesora Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, politologa Uniwersytetu Łódzkiego, eksperta ds. polityki zagranicznej o to, czy jego zdaniem istnieją realne możliwości na powstrzymanie zbrodniczej działalności białoruskiego reżimu. - Nacisk zewnętrzny ma bardzo ograniczone możliwości, jeżeli chodzi o Łukaszenkę. On może być skuteczny w ochronie najsłynniejszych osób, chociaż też oczywiście nie na sto procent, ale w tym sensie, że zabicie osoby powszechnie znanej w Europie powoduje większe koszty polityczne - stwierdził.
- Natomiast w odniesieniu do działaczy opozycyjnych mniej znanych, to niestety nie dysponujemy odpowiednimi instrumentami. To oczywiście powinno spotykać się z potępieniem
- powiedział.
- Uważam, że te wszystkie sprawy powinny zostać skierowane do trybunału międzynarodowego, z wydawaniem wyroków nawet takich, których natychmiastowe wykonanie nie jest możliwe, ale żeby one wisiały nad winnymi tych zbrodni, bo wiadomo, że żadna dyktatura nie jest wieczna. Niech oni mają świadomość, że gdy warunki się zmienią, to za to odpowiedzą. W ten sposób możemy wywoływać pewną presję na Łukaszenkę i jego funkcjonariuszy.
- dodał.
Irracjonalny reżim
Żurawski vel Grajewski ocenił, że przedstawiciele reżimu Łukaszenki zachowują się obecnie irracjonalnie. - Oni najwidoczniej liczą, że ze wsparciem Moskwy wygrają to starcie, w związku z tym raczej należy być pesymistą w sprawie bieżącego oddziaływania na sytuacje - ocenił.
Zapytaliśmy eksperta o to, czy w jego ocenie obecne sankcje wobec Białorusi w ogóle odnoszą jakiś skutek. - W Unii Europejskiej nie ma obecnie woli politycznej, aby uczynić te sankcje nieznośnymi. Spodziewam się, że te sankcje dalej będą symboliczne i nie obejmą także Rosji, czyli protektora reżimu Łukaszenki w sensie rzeczywistym, a nie tylko symbolicznym. W związku z tym nie będą one skuteczne - powiedział.
Co może Polska?
- Polska w tej sprawie może nagłaśniać te wszystkie przypadki, może stworzyć system kierowania tych spraw do Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej, czy Trybunału Praw Człowieka z zamiarem uzyskania wyroków wskazujących. Może też starać się maksymalizować listę osób objętych zakazem wjazdu, jeśli nie do Unii Europejskiej, to do Polski i krajów, które zaczną się z nami solidaryzować. Przypuszczam, że zrobiłyby to Kraje Bałtyckie, Rumunia i Ukraina. Sankcje powinny obejmować nie tylko funkcjonariuszy, ale także ich domowników. Uniemożliwienie im korzystania z uroków zachodu byłoby pewną presją, nie byłoby to jakoś bardzo skuteczne, ale na pewno bolesne
- zakończył.