"Każda godzina ma znaczenie, na chłopca czeka łóżko w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Jedzie też specjalistyczna karetka z Pomorza, która przewiezie go od granicy na miejsce"
- mówi Anna Czarnowska, która od środy czeka przy granicą na malucha i jego rodzinę.
Czarnowska zaznaczyła, że chłopiec i jego rodzina ze Lwowa oddalonego 80 kilometrów od granicy nie mógł jechać karetką. Najważniejsze, by jak najszybciej znalazł się transport. Dziecko jest już w trakcie chemioterapii i kontynuowanie leczenia w ośrodku o wysokiej referencyjności może być jego jedyną szansą na życie.
Na miejscu jest też Marzena Zawistowska, która wraz z mężem przyjmie rodzinę Nikity.
"Czekamy, bardzo się denerwujemy. Oby udało się wygrać z czasem"
- mówi.