– Będziemy się przyglądać, jak będzie wyglądał proces. Ale otrzymaliśmy bardzo dobre oświadczenie od ludzi, którzy mają świadomość, co się dzieje
– powiedział Trump. Dodał, że informacje o wstrzymaniu egzekucji pochodzą ze sprawdzonych „źródeł z drugiej strony”.
Wypowiedź prezydenta padła w momencie narastającego napięcia wokół Iranu, który od tygodni zmaga się z falą masowych protestów i międzynarodową presją. Równolegle Stany Zjednoczone rozpoczęły wycofywanie części swojego personelu z kluczowych baz wojskowych na Bliskim Wschodzie. Jak informuje Reuters, działania te mają charakter prewencyjny i są odpowiedzią na groźby Teheranu, zapowiadającego uderzenia na amerykańskie placówki w przypadku interwencji USA.
Według amerykańskich urzędników wycofywanie objęło m.in. bazę Al Udeid w Katar, gdzie stacjonuje około 10 tysięcy żołnierzy. Część personelu miała opuścić bazę w trybie natychmiastowym. Podobne kroki podjęła również Wielka Brytania, ewakuując część swoich ludzi z bazy lotniczej w Katarze.
Sygnały płynące ze środowisk wojskowych i dyplomatycznych wskazują, że sytuacja pozostaje skrajnie napięta, a europejscy dyplomaci nie wykluczają, iż decyzje w sprawie ewentualnej interwencji mogą zapaść bardzo szybko.
Iran przeżywa najpoważniejszy kryzys wewnętrzny od rewolucji w 1979 roku. Protesty, które wybuchły na tle dramatycznej sytuacji gospodarczej, przerodziły się w ogólnokrajowy bunt przeciwko władzy ajatollahów. Reżim odpowiedział brutalnymi represjami, a liczba ofiar – według różnych źródeł – sięga od ponad 2000 do nawet 2600 zabitych.
Władze w Teheranie oskarżają Stany Zjednoczone i Izrael o inspirowanie zamieszek. Dowódca irańskiej armii generał Abdolrahim Mousavi ostrzegł, że w przypadku amerykańskiego uderzenia Iran odpowie atakami na bazy USA w całym regionie.