Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Dziennikarz pobity podczas demonstracji

Dziennikarz jednego z ukraińskich portali został pobity podczas demonstracji zorganizowanej w sobotę m.in. przez nacjonalistyczną partię Korpus Narodowy - poinformowała kijowska policja. Wszczęto sprawę karną.

Autor:

Podczas sobotniej akcji przed siedzibą prezydenta Ukrainy grupa mężczyzn utrudniała pracę jednemu z przedstawicieli mediów i pobiła go. Policja ustala tożsamość napastników - czytamy w komunikacie.

Sprawę na policję zgłosił poszkodowany. Za atak na dziennikarza grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

Portal bykvu.com (Bukwy) poinformował, że pobity został pracujący dla niego fotoreporter Ołeksandr Kużelny. Do napaści doszło - według serwisu - po zakończeniu demonstracji. Napastnicy dogonili reportera i żądali, by mężczyzna usunął zrobione podczas akcji zdjęcia. Według portalu napastnicy nagrywali atak na dziennikarza, a następnie opublikowali wideo w serwisie Telegram.

Na nagraniu widać, że mężczyznę najpierw bito pięściami, a następnie grupa zaczęła go kopać. Dziennikarz relacjonował, że napastnicy krzyczeli, że jest "lewakiem". Reporter ma liczne siniaki i zadrapania. To drugi atak na tego dziennikarza w ostatnim czasie. Poprzednio fotoreporter został też zaatakowany w lipcu przed budynkiem jednego z kijowskich sądów.

W sobotę przed siedzibą prezydenta uczestnicy demonstracji odbywającej się pod hasłem "Powstrzymamy kapitulację!" starli się z policją i Gwardią Narodową. Minister spraw wewnętrznych Denys Monastyrski przekazał, że zamieszki sprowokowali uczestnicy mityngu, którzy odmówili poddania się kontroli pod kątem posiadania niebezpiecznych przedmiotów, a w efekcie starć poszkodowanych zostało ośmiu funkcjonariuszy.

Natomiast według kijowskiej policji w starciach ucierpiało siedmiu policjantów, funkcjonariusz Gwardii Narodowej i "kilkoro obywateli". Nie sprecyzowano, czy poszkodowani to uczestnicy akcji. W sprawie uszkodzeń ciała policjantów wszczęto sprawę karną.

Według MSW uczestnicy akcji sprowokowali potyczki z funkcjonariuszami, wykorzystując "gaz łzawiący, opony i inne przedmioty". Media relacjonują, że protestujący zapalili granaty dymne.

Policja i Gwardia Narodowa użyły "środków specjalnych". Według mediów policja użyła gazu łzawiącego.

Jeden z organizatorów akcji - nacjonalistyczna partia Korpus Narodowy - poinformował, że demonstrujący żądają, aby władze "publicznie wyrzekły się uzgodnień, które stanowią zdradę narodowych interesów" Ukrainy. Sprzeciwiają się oni implementacji tzw. formuły Steinmeiera w sprawie konfliktu w Donbasie, i chcą gwarancji tego, że Kijów nie wznowi dostaw wody na zaanektowany przez Rosję Krym. Oskarżają też władze o represje.

Formuła Franka-Waltera Steinmeiera, byłego ministra spraw zagranicznych, a obecnie prezydenta Niemiec, przewiduje procedurę przyznania kontrolowanemu przez separatystów Donbasowi specjalnego statusu. Część Ukraińców uważa, że zgoda na przyjęcie formuły oznacza kapitulację przed Rosją, która wspiera separatystów.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

NAJNOWSZE Świat