Sąd Najwyższy USA uznał w piątek, że prezydent USA Donald Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na podstawie ustawy IEEPA (International Emergency Economics Powers Act; pol. ustawa o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych). Ustawa ta, stosowana dotąd głównie do wprowadzania sankcji, stanowiła podstawę prawną większości ceł nałożonych przez Trumpa, w tym 10-procentowych taryf na towary z niemal wszystkich państw świata.
Decyzja Sądu Najwyższego zapadła stosunkiem głosów 6-3 - do trójki liberalnych sędzi dołączyło troje konserwatystów: John Roberts, Neil Gorsuch i Amy Coney Barrett.
Konsekwencje orzeczenia nie są dotąd jasne, bo Sąd nie określił, co powinno stać się z pobranymi podatkami. Jak zaznaczył w zdaniu odrębnym sędzia Brett Kavanaugh, decyzja spowoduje z tego powodu wielki „bałagan”.
Czytaj więcej: Sąd Najwyższy USA zdecydował ws. ceł nakładanych przez Trumpa
Trump: Decyzja sądu wzmocniła możliwości prezydenta
W piątek wieczorem Donald Trump zaczął komentować decyzję sądu w mediach społecznościowych.
"Aby pokazać, jak absurdalny jest ta opinia, sąd stwierdził, że nie mam prawda pobierać nawet 1 dolara od żadnego kraju na mocy IEEPA. Zakładam, że w celu ochrony innych krajów, a nie USA, którymi powinni być zainteresowani - ale mam prawo odciąć wszelki handel i współpracę gospodarczą z tymi samym krajami, nawet nakładają niszczące embargo - jak to jest niedorzeczne" - wskazał Trump.
Podziękował za zdanie odrębne sędziemu Kavanaugh. Przywołał jego fragment, mówiący, że "decyzja sądu nie może ograniczać znacząco możliwości prezydenta do nakładanie ceł w przyszłości".
W innym wpisie orzeczenie sądu nazwał "głęboko rozczarowującym".
"Kraje zagraniczne, które oszukiwały nas przez lata, są wniebowzięte i tańczą na ulicach - ale nie będą tańczyć długo" - zapowiedział prezydent USA.
"W rzeczywistości, choć jestem przekonany, że nie mieli takiego zamiaru, decyzja Sądu Najwyższego wzmocniła i krystalicznie jasno dała prezydentowi możliwość zarówno regulowania handlu, jak i nakładania ceł, a nie ograniczyła"
- wskazał Donald Trump. Dodał, że "Sąd Najwyższy nie uchylił ceł, a jedynie uchylił konkretne zastosowanie ceł IEEPA".
10-procentowe cła na wszystkie kraje świata
"Aby chronić nasz kraj, prezydent może faktycznie naliczać nawet wyższe cła, niż ja pobierałem w przeszłości na mocy różnych innych przepisów. Cła, które również zostały potwierdzone i całkowicie dozwolone. W związku z tym, ze skutkiem natychmiastowym, wszystkie cła na rzecz bezpieczeństwa narodowego [sekcja 232 Ustawy o ekspansji handlu] i istniejąca cła z sekcji 301 [dot. działań odwetowych wobec państw stosujących nieuczciwe praktyki] pozostają w mocy i są w pełni skuteczne. Dzisiaj podpiszę rozporządzenie o nałożeniu 10 proc. cła globalnego zgodnie z sekcją 122 [dot. rozwiązywania pewnych podstawowych problemów związanych z płatnościami międzynarodowymi, pozwalającej na wprowadzenie tymczasowych ceł globalnych na okres nie dłuższy niż 150 dni], obok naszych standardowych ceł, które są już naliczane. Wszczynamy również kilka dochodzeń na podstawie sekcji 301 i innych, by chronić nasz kraj przed nieuczciwymi praktykami handlowymi"
- napisał prezydent USA
Po północy czasu polskiego Trump przekazał, że z wielkim zaszczytem podpisał w Gabinecie Owalnym globalne 10 proc. cła na wszystkie kraje, która wejdzie w życie natychmiast.
Zgodnie z komunikatem Białego Domu, cła wejdą w życie 24 lutego o północy czasu waszyngtońskiego. Cła o stawce 10 proc. ad valorem na towary importowane do USA będą obowiązywać przez 150 dni. Z ceł zwolnione mają być m.in. niektóre surowce krytyczne, metale wykorzystywane w monetach i sztabkach, produkty energetyczne, zasoby naturalne, których nie może wyprodukować w USA, produkty farmaceutyczne.
"Cła nadal będą stanowić kluczowe narzędzie w arsenale prezydenta Donalda Trumpa, służące ochronie amerykańskich przedsiębiorstw i pracowników, przenoszeniu produkcji z powrotem do kraju, obniżaniu kosztów i podwyższaniu płac"
- przekazał Biały Dom