W piątek przywódcy USA i Rosji, Donald Trump i Władimir Putin, mają spotkać się w amerykańskim stanie Alaska, a tematem ma być wojna w Ukrainie i ewentualne rozmowy pokojowe. Miejscem rozmów ma być amerykańska baza wojskowa Elmendorf-Richardson w Anchorage. O tym, że do spotkania dojdzie 15 sierpnia, Donald Trump poinformował w miniony weekend.
"The highly anticipated meeting between myself, as President of the United States of America, and President Vladimir Putin, of Russia, will take place next Friday, August 15, 2025, in the Great State of Alaska. Further details to follow. Thank you for your attention to this… pic.twitter.com/SI3twRJayp
— The White House (@WhiteHouse) August 8, 2025
Biały Dom oświadczył, że prezydent Trump spędzi przynajmniej część spotkania na rozmowach z Putinem w cztery oczy bez udziału osób trzecich, poza tłumaczami, co ma zapewnić pełną dyskrecję.
President Trump criticized media coverage of his upcoming meeting with Russian President Vladimir Putin, defending the planned summit and saying outlets are quoting "fired losers and dumb people" like his first-term national security adviser John Bolton. pic.twitter.com/ATjVM6w8Lz
— NEWSMAX (@NEWSMAX) August 13, 2025
"Trump potrafi otwierać pole do rozmów tam, gdzie inni dawno zawiedli"
O komentarz do zbliżającego się piątkowego szczytu portal Niezależna.pl poprosił Tomasza Winiarskiego, amerykanistę.
Prezydent Donald Trump przygotowuje się do być może przełomowego szczytu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, który ma na celu omówienie wojny na Ukrainie i poszukiwanie realnej drogi do pokoju. Trump jasno podkreśla, że dąży do konkretnych rezultatów, a już na początku rozmów chce ocenić, czy istnieje szansa na zawarcie porozumienia. Choć prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie będzie obecny, Trump zapowiada, że osobiście poinformuje jego oraz europejskich przywódców o ustaleniach.
– mówi ekspert.
Spotkanie na Alasce, zainicjowane przez Trumpa, ma otworzyć drogę do odważnych działań – w tym ewentualnych ustaleń terytorialnych – które mogą zakończyć konflikt. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że to inicjatywa Trumpa, a nie działania Europy, stwarzają realną szansę na zawieszenie broni. Jest to dla niego kluczowy moment – okazja, by skutecznie wykorzystać swoje doświadczenie negocjatorskie po kilku latach impasu tej wojny.
– dodaje.
Trump w swoim stylu nie chce odkrywać wszystkich kart. Jasno jednak zaznacza, że jego celem jest doprowadzenie Putina i Zełenskiego do jednego stołu, bo według myśli prezydenta USA, tylko oni obaj mogą wypracować trwałe porozumienie. Podkreśla, że to "nie ja mam zawierać umowę – ale uważam, że umowa powinna być dobra dla obu stron".
– uzupełnia.
Trump zaznacza, że każda podjęta decyzja będzie "dla dobra Ukrainy”, choć jak przyznaje, może zawierać także trudne elementy, które są nieuniknione w nader ciężkiej sztuce negocjacji pokojowych.
– przypomina Winiarski.
"Władimir Putin publicznie nadal przedstawia twarde warunki, jednak zdaniem cytowanego przez amerykańskie media rosyjskiego analityka Siergieja Markowa, prezydent Rosji może wykonywać różnego rodzaju gesty, by utrzymać Trumpa w procesie negocjacyjnym, co pokazuje, że Donald Trump ma realną siłę oddziaływania na Kreml" – mówi ekspert.
Będzie to pierwsza od 2015 roku wizyta Putina na amerykańskiej ziemi i pierwsze bezpośrednie rozmowy głów obu państw od 2021 roku. Trump swoją obecną inicjatywą pokazuje, że potrafi otwierać pole do rozmów w polityce i dyplomacji tam, gdzie inni dawno zawiedli
– kończy nasz rozmówca.