Do ataku doszło w części Kabulu, w której mieszczą się zagraniczne ambasady i budynki rządowe, m.in. dawna siedziba ministerstwa spraw wewnętrznych. Resort ten podał, że ładunek wybuchowy był ukryty w karetce pogotowia. Eksplodował, gdy ambulans podjechał pod policyjny punkt kontrolny.
Według zastępcy rzecznika MSW Nasrata Rahimiego napastnik został przepuszczony na pierwszym punkcie kontrolnym, gdyż powiedział funkcjonariuszom, że wiezie pacjenta do pobliskiego szpitala. Zdetonował ładunek na kolejnym punkcie kontrolnym.
Rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid poinformował, że ataku dokonał jego ruch.
Ambulance packed with explosives blows up in Kabul, at least 40 killed, 140 injuredhttps://t.co/a1MnAze6ip pic.twitter.com/ytEd56uykX
— Zee News (@ZeeNews) 27 stycznia 2018
Nad miejscem wybuchu unosi się ogromna chmura ciemnego dymu; w wyniku eksplozji zatrzęsły się budynki znajdujące się kilkaset metrów dalej.
Huge blast rocks Afghan capital #Kabul, ambulances race to the scene pic.twitter.com/4tzLN4aAPl
— AFP news agency (@AFP) 27 stycznia 2018
Był to już trzeci zamach w Afganistanie w ciągu tygodnia. Tydzień temu, 20 stycznia, co najmniej 40 osób zginęło w zamachu na hotel Intercontinental w Kabulu, do którego przyznali się talibowie. Wśród zabitych jest 25 Afgańczyków i 15 cudzoziemców, w tym czterech Amerykanów.