Łukaszenka, jak podaje źródło portalu, planuje zwiększyć liczebność personelu jednostek bojowych białoruskiej armii, a tajna mobilizacja - prowadzona pod pozorem ćwiczeń - ma przede wszystkim objąć ludność wiejską. "Nasza Niwa" wskazuje, że informacja o mobilizacji została potwierdzona w kilku źródłach.
"Ukryta mobilizacja będzie odbywać się pod pozorem częstszego testowania sprawność wojskowej i wzywania poborowych na apele"
- informuje portal.
Na razie nie wiadomo, ile osób ma objąć mobilizacja, ale rozmówcy "Naszej Niwy" wskazują, że jeśli sięgnie ona 5000 osób, to oznacza, że planowane jest utworzenie grupy uderzeniowej. W początkowej fazie, ukrytą mobilizacją ma zostać objęta prowincja, a dopiero w dalszej kolejności ludność dużych miast.
W ostatnich tygodniach dochodzi do eskalacji napięć na linii Mińsk-Kijów. Kilka dni temu Łukaszenka zapowiedział utworzenie "regionalnego zgrupowania wojsk Białorusi i Rosji". Obecnie na Białorusi przebywa do tysiąca rosyjskich żołnierzy, a także m.in. sześć samolotów uderzeniowych i cztery stanowiska rakiet krótkiego zasięgu Iskander, a w najbliższych dniach z Rosji dotrze jeszcze ponad 800 wojskowych i dodatkowe jednostki sprzętu. Jednocześnie Białoruś wysyła do Rosji sprzęt wojskowy, w tym czołgi.
Zdaniem analityków, Władimir Putin naciska Aleksandra Łukaszenkę do większego zaangażowania w konflikt i otwartego dołączenia Białorusi do wojny. Efektem presji może być prowadzona "tajna mobilizacja". Jeszcze w drugiej połowie września Łukaszenka deklarował, że w związku z ogłoszeniem mobilizacji w Rosji, na Białorusi nie będą podejmowane decyzje.