Kolejne źródła informują, że w najbliższych dniach może nastąpić inwazja sił białoruskich na Ukrainę. Temat wsparcia Rosji ze strony reżimu w Mińsku poruszany jest niemal od początku wojny, jednak dotychczasowe doniesienia o wejściu wojsk Białorusi na Ukrainę nie potwierdzały się.
Teraz, jak informują białoruscy opozycjoniści, sprawa wygląda na bardzo prawdopodobną. Takiego zdania są również wywiady państw NATO.
Ofensywę wojsk reżimu ma uprawomocnić prowokacja. Mówił o tym były ambasador Białorusi w Polsce, obecnie prodemokratyczny opozycjonista białoruski, Paweł Łatuszka.
- Plan możliwej wojskowego uczestnictwa sił zbrojnych Białorusi w operacji naziemnej będzie połączony z organizacją prowokacji na państwowej granicy Ukrainy z Białorusią
- powiedział w rozmowie z Radiem Swaboda.
Prowokacja ma polegać na rzekomym ostrzale terytorium Białorusi ze strony ukraińskiej. Łatuszka dodał, że zgodnie z założeniami, prowokacja ma zostać jak najszerzej rozgłoszona w mediach białoruskich i rosyjskich, których zadaniem będzie eskalowanie sytuacji.
According to our information, the #Lukashenko regime is preparing a provocation on the border with #Ukraine to justify an invasion of Ukrainian territory#NoWarInUkraine @ZelenskyyUa @DmytroKuleba @arestovych @Podolyak_M @GoncharenkoUa @Gerashchenko7 pic.twitter.com/mWHSe0Tfgc
— Pavel Latushka (@PavelLatushka) March 22, 2022
Liderka białoruskiej opozycji demokratycznej, Swiatłana Cichanouska, zwróciła się do białoruskich wojskowych, że "osoby wydające i wykonujące rozkazy [inwazji na Ukrainę] zostaną postawione przed wymiarem sprawiedliwości".
- Ci, którzy odmówią, zostaną zwolnieni od odpowiedzialności - dodała.
We receive information about a possible invasion of Belarusian troops into Ukraine. I addressed Belarusian military personnel, stressing that those giving & following such orders will be brought before the tribunal. Those who will refuse – will be exempted from liability. pic.twitter.com/ZNYCcKQCOF
— Sviatlana Tsikhanouskaya (@Tsihanouskaya) March 22, 2022
Wcześniej za "prowokację i nieprzyjazne działania" rzecznik ukraińskiego MSZ, Ołeh Nikolenko, uznał twierdzenia białoruskiego KGB, jakoby ukraińscy dyplomaci na Białorusi byli "agentami wywiadu". Zastrzegł sobie "prawo do odpowiedzi".
- Liczymy na to, że ostatecznym celem tej prowokacji nie jest nasilenie antyukraińskiej histerii, by usprawiedliwić wsparcie agresji zbrojnej Rosji przeciwko Ukrainie
– poinformował rzecznik.
- Strona białoruska zrobiła "szpiegów" z pracowników ukraińskiej ambasady w Mińsku, którzy oficjalnie reprezentują różne struktury – ministerstwo obrony, SBU, straż graniczną. Opublikowano ich personalne dane. Przed wojną ludzie ci odbyli setki spotkań z oficjalnymi przedstawicielami Białorusi. Tego raczej nie da się określić jako działalność "pod przykryciem” – wyjaśniał urzędnik.