Prace prowadzone są w dawnym biurowcu koncernu Pfizer na środkowym Manhattanie, który przebudowywany jest na luksusowy apartamentowiec. Ewakuowano okoliczne budynki, w tym szkołę, placówki dyplomatyczne i hotele, po wykryciu wygiętych słupów konstrukcyjnych oraz uginających się stropów. AP przypomniała, że nikt nie doznał obrażeń.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Biuro burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego poinformowało, że inspekcja przeprowadzona piętro po piętrze nie wykazała dalszego przemieszczania się uszkodzonych elementów konstrukcji. Pozwoliło to wykonawcom rozpocząć awaryjne wzmacnianie budynku.
Tymczasowe zabezpieczenia mają ustabilizować konstrukcję i potrwają jeszcze kilka dni. Służby sprawdzają kolejne budynki w okolicy, aby zdecydować o cofnięciu postanowienia o zamknięciu okolicznych ulic i ewakuacji. Niektórzy mieszkańcy otrzymali już zgodę na powrót do domów.
Według dewelopera MetroLoft uszkodzenia mogły być skutkiem zwiększenia obciążenia podczas rozbudowy górnych kondygnacji. Założyciel firmy Nathan Berman powiedział „Wall Street Journal”, że dwa odkształcone słupy mogły nie zostać odpowiednio wzmocnione. – Dlaczego właśnie te dwa słupy i nic więcej? Tego nie wiemy. Prowadzimy dochodzenie – stwierdził. Zapewnił jednocześnie, że „95 proc. konstrukcji jest nienaruszone” i budynkowi nie grozi całkowite zawalenie.
Eksperci cytowani przez Associated Press ocenili jednak, że uszkodzonych słupów najprawdopodobniej nie da się naprawić i konieczna będzie ich wymiana, poprzedzona szczegółową ocena stanu konstrukcji budynku.