W nocy ze środy na czwartek polskiego czasu amerykański przywódca wygłosił do Amerykanów zapowiadane już wcześniej orędzie. Głównym tematem wystąpienia była trwająca od końcu lutego w Iranie amerykańska operacja pod kryptonimem "Epicka Furia". Donald Trump przypomniał, że w jej trakcie Stany Zjednoczone odniosły miażdżące militarne zwycięstwo nad reżimem w Teheranie.
Dzisiaj irańska marynarka wojenna została zniszczona. Ich siły powietrzne leżą w gruzach, ich przywódcy, większość z nich, terrorystyczny reżim, któremu przewodzili - nie żyją. Ich dowództwo nad Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej - jest dziesiątkowane. Ich zdolność do wystrzeliwania pocisków i dronów jest drastycznie ograniczona, a ich broń, fabryki i wyrzutnie rakiet są niszczone, zostało ich bardzo niewiele. Nigdy w historii działań wojennych wróg nie poniósł tak dotkliwych strat na dużą skalę w ciągu kilku tygodni.
– wymienił Trump.
Moim pierwszym wyborem zawsze była droga dyplomacji — jednak reżim kontynuował nieustanne dążenie do uzyskania broni jądrowej i odrzucał wszelkie próby porozumienia.
– przypomniał.
Donald Trump zapowiedział również, że w ciągu najbliższych 2-3 tygodni utrzyma się wysoka intensywność ataków na Iran.
Przywrócimy ich do epoki kamienia łupanego, gdzie ich miejsce. (…) My mamy wszystkie karty, oni żadnych.
– wskazał.
Powtórzył też, że USA nie potrzebują cieśniny Ormuz, którą Iran blokuje od rozpoczęcia wojny pod koniec lutego. Uznał, że to kraje, które korzystają z transportowanej tamtędy ropy, powinny zająć się jej odblokowaniem.
"Trump nakreślił dalszą strategię"
W swoim oczekiwanym przemówieniu w sprawie Iranu, Donald Trump utrzymał dotychczasowe podejście. Po nieco ponad miesiącu działań wojskowych przeciwko Teheranowi, prezydent USA ogłosił, że państwo to nie stanowi już zagrożenia, a jego potencjał został poważnie zredukowany.
– mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Tomasz Winiarski, amerykanista.
Trump nie tylko osłabił zdolności ofensywne i defensywne Iranu, ale również jasno zarysował dalszą strategię - presja militarna połączona z możliwością negocjacji, choć z zaznaczeniem, że konflikt wkrótce się skończy.
– dodaje nasz rozmówca.
Telewizyjne przemówienie Trumpa było kolejną prezentacją polityki "pokoju przez siłę”, w której przeciwnik zostaje zmuszony do rozmów z pozycji słabości. Prezydent wyraźnie zaznaczył, że jeśli Iran spróbuje odbudować swój program nuklearny, spotka się z kolejną, jeszcze bardziej zdecydowaną odpowiedzią. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że działania USA uderzyły w strukturę przywódczą Iranu oraz jego kluczową infrastrukturę, co znacząco ogranicza zdolność reżimu do dalszego prowadzenia agresywnej polityki – zarówno wobec regionu, jak i globalnych szlaków handlowych, takich jak niemal legendarna w ostatnim czasie cieśnina Ormuz.
– uzupełnia.
"Choć część ekspertów podnosiła kwestie braku przedstawienia pełnej długoterminowej strategii Białego Domu na Iran czy braku jasnych deklaracji dotyczących wojsk lądowych w wyemitowanym przemówieniu, to sądzę, że można to interpretować jako świadome pozostawienie sobie pola manewru przez Waszyngton" – uważa Winiarski.
Co więcej, sama zapowiedź dalszych uderzeń w ciągu najbliższych tygodni – jeśli nie dojdzie do porozumienia, wzmacnia pozycję negocjacyjną Stanów Zjednoczonych. Iran staje dziś przed wyborem - eskalacja i dalsze straty albo rozmowy na warunkach wyznaczonych przez Waszyngton i spodziewany koniec ataków.
– kończy.