Kontrowersyjne wypowiedzi ministra jednego z 16 niemieckich landów zamieścił dziś portal tagesspiegel.de. Gazeta przypomina o zaplanowanym na 18 i 19 lutego szczycie państw Unii Europejskiej, który ma być poświęcony kryzysowi imigracyjnemu. Materiał pisma mógłby zostać odebrany jako próba „rozmiękczenia” stanowiska niektórych państw Europy Środkowej sprzeciwiających się przyjmowaniu uchodźców z państw Bliskiego Wschodu i Afryki.
– Musi istnieć rozwiązanie i to w ciągu najbliższych kilku tygodni – stwierdził Klaus Bouillon. I dodał:
Zdaniem ministra wiosną liczba imigrantów z Bliskiego Wschodu zmierzających do Europy wzrośnie. Potwierdzili to zresztą unijni dyplomaci, którzy uważają, że po ostatnich walkach w okolicach Aleppo, więcej Syryjczyków będzie starało się dotrzeć przez Turcję na Stary Kontynent.W Europie są kraje, która co roku dostają z Brukseli miliardy euro, którym my płacimy, i które postępują obecnie tak, jakby ich to wszystko nie obchodziło. Tak dalej by nie może.
Jeżeli do tego dojdzie, to w niemieckim społeczeństwie też kiedyś skończy się cierpliwość
– dodał Klaus Bouillon.
Polityk odrzucił możliwość zamknięcia niemieckiej granicy, podobnie jak zrobiły to Węgry i niektóre kraje bałkańskie.– stwierdził minister.Jak miałoby to funkcjonować? Nie możemy zamknąć granicy liczącej 3,5 tysiąca kilometrów. Płot nie powstrzyma ludzi
Tymczasem – jak podał portal dw.de – spora część niemieckiego społeczeństwa popiera pomysł partii AfD, aby strzelać do uchodźców nielegalnie przekraczających granice. Wynika tak z sondażu brytyjskiego instytutu badań opinii publicznej YouGov. 29 proc. ankietowanych nie widzi w tym niczego złego. Blisko 60 proc. zdecydowanie odrzuca taką propozycję, a 14 proc. nie ma na ten temat zdania.