Rosyjscy prokuraturzy stwierdzili, że "nie można na razie mówić o czyjejś winie, bo w niektórych aspektach nie są potrzebne dodatkowe ekspertyzy". Ponadto - zdaniem Rosjan - nie znaleziono dowodów, które podważałaby ustalenia raportu MAK.
Moskiewscy śledczy stwierdzili również, że nie ma dowodów na wpływ osób trzecich na pracę kontrolerów.