To już piąty strajk generalny od początku roku i drugi dwudniowy od końca czerwca.
Związkowcy wezwali do udziału w strajku niemal wszystkie kategorie zawodowe: od urzędników, poprzez lekarzy i nauczycieli po handlowców, dokerów, kierowców taksówek i pracowników stacji benzynowych. Zamknięte są urzędy celne, sklepy i szkoły.
Dziś rano poważnie zakłócony był transport publiczny. Kierowcy autobusów nie wyjechali na trasy, ale w godzinach porannego szczytu jeździło w Atenach metro. Na 12-godzinny strajk zdecydowali się też kontrolerzy lotów.
Rygorystyczne posunięcia oszczędnościowe rządu Papandreu są warunkiem dalszego korzystania przez pogrążoną w kryzysie zadłużenia Grecję z pomocy międzynarodowej, bez której kraj ten musiałby ogłosić bankructwo. Grecja czeka na kolejną transzę, wysokości 8 mld euro, z pierwszego pakietu pomocy opiewającego na 110 mld euro, przyznanego w 2010 r.
