W związku z wypowiedzią ministra oświaty i nauki Gintarasa Steponavicziusa rodzice wydali w środę oświadczenie. Zwrócili się też do Naczelnej Komisji Etyki Służbowej z wnioskiem o zbadanie, czy swą wypowiedzią polityk nie przekroczył kompetencji urzędnika państwowego.
W niedzielnej audycji telewizyjnej "Savaite", podsumowującej tydzień, Steponaviczius wyraził opinię, że piątkowy wiec był niedemokratyczny.
- Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że wiec, na który ludzie są zwożeni, a część z nich nie wie, dokąd jedzie i w jakim celu, demokracją – w prawdziwym znaczeniu tego słowa - nie pachnie - powiedział.
Minister wyraził też opinię, że Polacy protestujący przeciwko nowej ustawie o oświacie są manipulowani przez AWPL, "która realizuje swój cel z myślą o wyborach parlamentarnych w 2012 roku".
"Minister oświaty i nauki Litwy Gintaras Steponaviczius przedstawił kłamliwą informację. (...) Takie wypowiedzi wprowadzają w błąd opinię publiczną na Litwie oraz podsycają niezgodę narodowościową. Oświaty polskiej na Litwie bronimy dobrowolnie z myślą o naszych dzieciach. Braliśmy i nadal będziemy brali udział w wiecach, aż uzyskamy satysfakcjonujące nas zmiany - napisano w oświadczeniu, które w imieniu protestujących rodziców podpisała Renata Cytacka.
Kilka tysięcy przeciwników nowej ustawy oświatowej protestowało w piątek w Wilnie przed litewskim parlamentem. Po raz kolejny już żądali odwołania zapisów dotyczących edukacji mniejszości narodowych, zawartych w uchwalonej w marcu tego roku ustawie.