Przyczyną incydentu była odmowa uiszczenia opłaty nawigacyjnej, której Ukraińcy domagali się od Rosjan za przeprowadzenie "Azowa" przez swe terytorium.
Do zdarzenia w cieśninie, która łączy Morze Czarne z Morzem Azowskim, doszło w czwartek. Media, które przekazały tę informację podkreślały, że w historii stosunków ukraińsko-rosyjskich podobne incydenty nie miały dotychczas miejsca.
- Okręt, o ile mi wiadomo, na granicy bezpieczeństwa nawigacyjnego przepłynął (cieśninę) bez pomocy (ukraińskiego) nawigatora, po czym udał się do (rosyjskiego) portu Azow – oświadczył Jeżel na konferencji prasowej w Kijowie. - Za usługi nawigacyjne trzeba płacić - podkreślił ukraiński minister obrony.
Poprzednie władze Ukrainy z byłym, prozachodnim prezydentem Wiktorem Juszczenką nalegały, by stacjonująca na Krymie rosyjska Flota Czarnomorska opuściła ich kraj w 2017 roku, tak, jak było zapisane we wcześniejszych umowach w tej sprawie.
W kwietniu 2010 r., po dojściu do władzy obecnego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, Kijów zgodził się na przedłużenie umowy o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej na Krymie o 25 lat. W zamian za to Rosjanie obiecali udzielić Ukrainie 30-procentowej obniżki ceny gazu.