Komisarz policji Nowego Jorku Ray Kelly twierdzi, że w tej chwili nie ma konkretnych, wiarygodnych informacji o zagrożeniu aktem terrorystycznym. Metropolia zaostrzyła jednak środki bezpieczeństwa, by zapobiec potencjalnym zamachom.
- Oczywiście jesteśmy zaniepokojeni, szczególnie dlatego, że bin Laden mówił o tym dwukrotnie w notatkach, które zostały odzyskane przez SEALs, kiedy wyeliminowały Osamę bin Ladena - przyznał Kelly w telewizji CBS.
Niepokój wzmogło ostrzeżenie FBI o możliwym uderzeniu Al-Kaidy przy użyciu małych samolotów. Terroryści rozważali wynajęcie prywatnych maszyn i załadowanie ich materiałami wybuchowymi.
Komisarz zapewniał o wprowadzeniu specjalnych programów i dodatkowych środków bezpieczeństwa. Jak podkreślił, władze nie ograniczają się do ochrony miasta, a zwłaszcza Strefy Zero, tylko w rocznicę zamachów na World Trade Center.
Jak powiadomił Kelly, 11 września podwyższony zostanie alarm antyterrorystyczny. Uczestnicy uroczystości będą prześwietlani. Siły policyjne w dolnej części Manhattanu, gdzie mieści się Strefa Zero, wzrosną do 670 funkcjonariuszy - będą większe niż w którymkolwiek z 67 komisariatów w pięciu dzielnicach miasta, a nawet w całych departamentach policji w Stanach Zjednoczonych.
Kelly uzasadnia rozbudowanie sił bezpieczeństwa w mieście tym, że jest ono w USA potencjalnym celem numer jeden ataków. Od zamachów z 11 września odkryto 13 spisków terrorystycznych.
Obecnie stróże porządku najbardziej obawiają się zagrożenia ze strony jednej osoby, "samotnego wilka". Nawet pojedynczy ludzie mogą bowiem doprowadzić do masakry.
Indagowany w stacji CBS, czy policja może zagwarantować bezpieczeństwo, komisarz zaprzeczył.
- Pracujemy ciężko, ale żyjemy w groźnym świecie - przypomniał Kelly.