Początek spotkania niespodziewanie należał do Białorusinek, które w czwartej minucie wygrywały 3:1. Po dwóch celnych rzutach kapitan biało-czerwonych Karoliny Kudłacz-Gloc był już remis, a pierwsze prowadzenie 5:4 w siódmej minucie po bramce Anety Łabudy. Przez kolejne sześć minut Białorusinki zaliczyły tylko jedno trafienie, a Polki cztery i prowadziły 9:5.
Dwoma trafieniami z dystansu Dzijana Iljana zmniejszyła straty. Wtedy na boisku pojawiła się Patrycja Świerżewska, która rzutami z dystansu w krótkim czasie trzykrotnie pokonała Julię Kuncewicz i powiększyła przewagę ekipy gospodarzy. Polki utrzymywały prowadzenie do końca spotkania.
Polki bez porażki pod wodzą Arne Senstada
BRAWO DZIEWCZYNY ❗️?#handballpolska pic.twitter.com/rX4Om4Y8V7
— Handball Polska (@handballpolska) November 24, 2019
Białorusinki były najtrudniejszym przeciwnikiem podczas lubelskiego turnieju, prezentowały dobrą szybkość rozgrywania akcji i dysponowały dobrym rzutem z dystansu. Słabiej natomiast grały skrzydłami, co mogło się podobać w drużynie biało-czerwonych. Efektowne bramki zdobywały zarówno Łabuda jak i Kinga Grzyb, które były najskuteczniejszymi zawodniczkami na parkiecie.
Był to piąty mecz Polek pod wodzą norweskiego trenera Arne Senstada i piąte zwycięstwo. Turniej był traktowany jako poligon doświadczalny przed najważniejszymi meczami - marcowymi z Rumunią i majowym z Ukrainą - w eliminacjach mistrzostw Europy 2020 i była tu możliwość przećwiczenia wielu elementów zarówno w obronie jak i ataku, a przede wszystkim zgrywania zespołu, w którym obok doświadczonych zawodniczek pojawiło się kilka obiecujących młodych.
Polska - Białoruś 34:29 (17:13)