Historia Mai Chwalińskiej w Roland Garros przypomina bajkę o Kopciuszku. Polska tenisistka z drugiej setki rankingu WTA, która do niedawna musiała prosić przypadkowych ludzi o pomoc, żeby znaleźć zakwaterowanie na czas rozgrywania turniejów dzięki znakomitej grze w Paryżu znalazła się w świetle reflektorów.
Chwalińska kontra Andriejewa w finale Roland Garros
Chwalińska w wielkoszlemowym French Open zaczynała zmagania jeszcze w kwalifikacjach, a później stała się prawdziwym postrachem faworytek od mistrzyni olimpijskiej Qinwen Zheng poczynając, a na rosyjskich tenisistkach Annie Kalinskiej i Dianie Sznajder kończąc.
W finale na drodze Polki stanęła kolejna rakieta z Rosji. Mirra Andriejewa, chociaż młodsza o pięć lat od Polki, to posiada zdecydowanie dłuższą listę sukcesów i na dobre zagościła już w czołowej dziesiątce zestawienia WTA. To właśnie zawodniczka urodzona w Krasnojarsku była powszechnie wskazywana jako faworytka pojedynku.
Chwalinska breaks back 💫 #RolandGarros pic.twitter.com/lrMERg5ve8
— Roland-Garros (@rolandgarros) June 6, 2026
Andriejewa zaczęła od przełamania po zaciętym gemie, w którym Chwalińska próbowała z niezłym skutkiem skrótów tuż za siatkę. Po chwili to Polka miała break-pointy i szybko doprowadziła do wyrównania. Początek meczu zapowiadał olbrzymie emocje i wyrównaną walkę. Festiwal przełamań trwał do piątego gema wygranego przez Polkę do zera.
Maja all over the place 🇵🇱#RolandGarros pic.twitter.com/2rKULJCdeq
— Roland-Garros (@rolandgarros) June 6, 2026
Rywalka potrafiła jednak odpowiedzieć, a siła uderzeń wyraźnie była po jej stronie. To Andriejewa atakowała i udało jej się wyjść na prowadzenie, którego nie oddała do końca partii.
Drugi set niestety był dość jednostronnym widowiskiem. Rosjanka wykorzystywała swoją przewagę fizyczną, była skoncentrowana i czuła się na korcie bardzo pewnie.
Andreeva doing everything perfectly right now ✅#RolandGarros pic.twitter.com/xjjwzII9Ld
— Roland-Garros (@rolandgarros) June 6, 2026
Gdy minęła godzina gry Polka była już w sporych opałach, niestety rezultat z każdą chwilą stawał się gorszy. Gdy na tablicy zaświecił się wynik 5:0, to stało się już niemal jasne, że Chwalińska nie będzie drugą po Idze Świątek zawodniczką znad Wisły, która wygra turniej na Roland Garros. Pomimo tego Maja walczyła do końca i zaczęła odrabiać straty, ale to Andriejewa była w sobotę lepsza.