Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Słodko-gorzki finał Rolanda Garrosa. Maja Chwalińska nie sprostała Andriejewej

Maja Chwalińska przegrała w finale Roland Garros z rosyjską tenisistką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Dla Polki wynik osiągnięty na kortach w Paryżu jest jednak największym sukcesem w dotychczasowej karierze.

Historia Mai Chwalińskiej w Roland Garros przypomina bajkę o Kopciuszku. Polska tenisistka z drugiej setki rankingu WTA, która do niedawna musiała prosić przypadkowych ludzi o pomoc, żeby znaleźć zakwaterowanie na czas rozgrywania turniejów dzięki znakomitej grze w Paryżu znalazła się w świetle reflektorów.

Chwalińska kontra Andriejewa w finale Roland Garros

Chwalińska w wielkoszlemowym French Open zaczynała zmagania jeszcze w kwalifikacjach, a później stała się prawdziwym postrachem faworytek od mistrzyni olimpijskiej Qinwen Zheng  poczynając, a na rosyjskich tenisistkach Annie Kalinskiej i Dianie Sznajder kończąc. 

W finale na drodze Polki stanęła kolejna rakieta z Rosji. Mirra Andriejewa, chociaż młodsza o pięć lat od Polki, to posiada zdecydowanie dłuższą listę sukcesów i na dobre zagościła już w czołowej dziesiątce zestawienia WTA. To właśnie zawodniczka urodzona w Krasnojarsku była powszechnie wskazywana jako faworytka pojedynku.

Andriejewa zaczęła od przełamania po zaciętym gemie, w którym Chwalińska próbowała z niezłym skutkiem skrótów tuż za siatkę. Po chwili to Polka miała break-pointy i szybko doprowadziła do wyrównania. Początek meczu zapowiadał olbrzymie emocje i wyrównaną walkę. Festiwal przełamań trwał do piątego gema wygranego przez Polkę do zera.

Rywalka potrafiła jednak odpowiedzieć, a siła uderzeń wyraźnie była po jej stronie. To Andriejewa atakowała i udało jej się wyjść na prowadzenie, którego nie oddała do końca partii.

Drugi set niestety był dość jednostronnym widowiskiem. Rosjanka wykorzystywała swoją przewagę fizyczną, była skoncentrowana i czuła się na korcie bardzo pewnie.

Gdy minęła godzina gry Polka była już w sporych opałach, niestety rezultat z każdą chwilą stawał się gorszy. Gdy na tablicy zaświecił się wynik 5:0, to stało się już niemal jasne, że Chwalińska nie będzie drugą po Idze Świątek zawodniczką znad Wisły, która wygra turniej na Roland Garros. Pomimo tego Maja walczyła do końca i zaczęła odrabiać straty, ale to Andriejewa była w sobotę lepsza.

Maja Chwalińska (Polska, WTA 114) - Mirra Andriejewa (Rosja, WTA 8) 3:6, 2:6

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Sport