Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Poruszające słowa z obozu Mai Chwalińskiej: "Na kolanach do Częstochowy"

Maja Chwalińska awansując do finału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa odniosła życiowy sukces, ale kariera polskiej tenisistki dotychczas nie była usłana różami. Menadżer zawodniczki przyznał, że niejednokrotnie był na skraju załamania nerwowego, a po kolejnych zwycięstwach Chwalińskiej w Paryżu jest gotów na kolanach iść do Częstochowy.

Maja Chwalińska do tegorocznego Rolanda Garrosa przystępowała będąc 114 rakietą w rankingu WTA. Polka nie odnosiła dotychczas większych sukcesów, a w związku z tym nie zarabiała na korcie zbyt wielkich pieniędzy. Chwalińska występuje w strojach różnych firm, bo nie ma sponsorów, a zorganizowanie zakwaterowania czy przelotu na kolejne zawody często wiązało się w jej przypadku z pewnymi wyrzeczeniami.

Trudna droga Chwalińskiej do paryskiego finału

Teraz, gdy 24-letnia tenisistka niespodziewanie dotarła do finału Roland Garros sytuacja diametralnie się zmieni, a menadżer Chwalińskiej przyznaje, że kamień spadł mu z serca.

Nie mam słów, bo tyle razy byłem na skraju załamania nerwowego, żeby to wyszło... Po prostu chciałem rundę, dwie, żeby żyć normalnie. Żeby nie chodzić i nie prosić o przetrwanie

- przyznał drżącym głosem Piotr Szczypka w rozmowie z Eurosportem.

 "Teraz ze mnie wszystko schodzi, bo wziąłem za dużo na plecy. Chyba pójdę na kolanach do Częstochowy, bo nie wiem, co mam powiedzieć" - dodał menadżer polskiej tenisistki.

Maja Chwalińska w sobotę o godzinie 15 zagra z rosyjską tenisistką Mirrą Andriejewą w finale Roland Garros. Już teraz zarobiła na paryskich kortach 1,4 miliona euro, więc o sprawy egzystencjalne sztab tenisistki raczej nie będzie się musiał długo martwić.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Sport