Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Sport

Polki z realnymi szansami na medal? Trudna ścieżka Biało-czerwonych na mistrzostwach świata

Wietnam, Kenia, Niemcy – to rywale polskich siatkarek w fazie grupowej Mistrzostw Świata w Siatkówce Kobiet 2025, które w piątek, 22 sierpnia, rozpoczną się w Tajlandii z udziałem 32 reprezentacji. Dla drużyny Stefano Lavariniego prawdziwe wyzwania czekają w fazie pucharowej, gdzie skala trudności znacząco wzrośnie.

Biało-czerwone, zajmujące trzecie miejsce w światowym rankingu FIVB, zagrają swoje mecze grupowe w Phuket – niespełna 80-tysięcznym mieście na południu Tajlandii. To pierwszy raz, gdy Tajlandia jest gospodarzem czempionatu siatkarskiego na takim poziomie. Losowanie było łaskawe dla Polek, które trafiły do grupy G wraz z Wietnamem (22. miejsce w rankingu), Kenią (23.) oraz Niemcami (11.).

Reklama

Biało-czerwone w łatwej grupie

Polskie siatkarki będą zdecydowanymi faworytkami w tej grupie, później poziom trudności zdecydowanie wzrasta.  We wtorek Biało-czerwone zameldowały się w Phuket, gdzie swoje spotkania rozgrywać będą także drużyny z grupy B: Włochy, Belgia, Słowacja i Kuba. To właśnie te reprezentacje będą potencjalnymi rywalkami Polek w kolejnych rundach.

Jeśli Polki zajmą pierwsze miejsce, zmierzą się z drugim zespołem z grupy B; w przypadku zajęcia drugiej lokaty o ćwierćfinał powalczą z najlepszą drużyną z tej grupy. Zwycięzcy tych meczów spotkają się w kolejnej rundzie. Jeśli więc nie dojdzie do większych niespodzianek, to wszystko wskazuje na to, że w 1/8 lub w ćwierćfinale podopieczne Lavariniego zmierzą się z Włoszkami.

Italia na drodze do medali

A reprezentacja Italii wydaje się być jednym z głównych kandydatów do złotego medalu. W ostatnim czasie zespół prowadzony przez Julio Velasco wygrywa wszystko, co jest do wygrania – ubiegłoroczne igrzyska oraz ostatnią edycję Ligi Narodów. Obecnie legitymuje się serią 29 spotkań bez porażki.

Oprócz Włoszek tradycyjnie powinny liczyć się Brazylijki i Turczynki oraz Amerykanki. Czarnym koniem mogą być z kolei Japonki prowadzone przez tureckiego szkoleniowca Ferhata Akbasa, który w przeszłości pracował m.in. w Chemiku Police. Tytułu bronią Serbki, które słabo spisywały się w Lidze Narodów. Dopiero gdy Zoran Terzic na ostatni turniej powołał najlepsze zawodniczki, z Tijaną Boskovic na czele, mistrzynie świata zaczęły wygrywać mecze, ale nie zakwalifikowały się do turnieju finałowego.

Format turnieju uległ zasadniczej zmianie. Po raz pierwszy w historii wystąpią 32 reprezentacje (dotychczas uczestniczyły 24 ekipy), które będą rywalizować w ośmiu grupach. Po dwa najlepsze zespoły awansują do fazy pucharowej (1/8 finału). W tej sytuacji medaliści rozegrają siedem spotkań, a nie aż 12, jak to miało miejsce podczas mundialu trzy lata temu. Łącznie natomiast odbędą się 64 mecze, a w 2022 roku było ich równo 100.

 

Źródło: pap, niezalezna.pl
Reklama