Polska drużyna siatkarek od lat umacnia swoją pozycję w rozgrywkach Ligi Narodów. W dwóch poprzednich edycjach zdobyły brązowe medale, a w 2025 roku Biało-czerwone mają ochotę poprawić ten wynik. Jak podkreśliła atakująca Magdalena Stysiak, drużyna jest zdeterminowana: „Gramy u siebie i nie oddamy miejsca na podium bez walki”.
Polskie siatkarki liczą na medal
Turniej w Łodzi zaczynamy z takimi samym celem, jak dwa poprzednie, czyli chęcią wygrywania i zajęcia jak najwyższego miejsca. Dwa poprzednie lata w Lidze Narodów były dla nas bardzo udane, a brązowe medale to nasz duży sukces. Tym bardziej, że sięgnęliśmy po nie w dobrym stylu. Fajnie byłoby to powtórzyć i znów być na podium
– przyznała Stysiak.
Ambicje Polek nie są bezpodstawne, zespół trenera Stefano Lavariniego dobrze spisywał się w trzech turniejach fazy zasadniczej VNL - w Pekinie, Belgradzie i japońskiej Chibie. Zakończył ją na czwartym miejscu, z bilansem dziewięciu zwycięstw i trzech porażek. Polki uległy jednie Turcji (2:3), Brazylii (1:3) i Japonii (1:3).
Stysiak fazę interkontynentalną Ligi Narodów w wykonaniu polskiej drużyny podsumowała w szkolnej skali na czwórkę z małym minusem, ale - jak dodała – tę ocenę można poprawić w turnieju finałowym. Przyznała, że z różnych względów mniej udane były ostatnie mecze w Japonii, gdzie Biało-czerwone doznały dwóch porażek. Jak jednak zapewniła Stysiak, ostatnie treningi oraz przezwyciężenie kłopotów zdrowotnych pozwoliły polskim siatkarkom wrócić do dobrej formy i być w pełni gotowym do rywalizacji w Atlas Arenie.
Biało-czerwone są coraz mocniejsze
Z kolei włoski szkoleniowiec zwrócił uwagę, że jego zespół od trzech lat robi systematyczne postępy i może rywalizować z najlepszymi zespołami na świecie.
Kluczem był talent siatkarek, ich nastawienie, chęć rozwoju, osiągania nowych celów i dobrych wyników. Dzięki temu przeszliśmy fantastyczną drogę przez te trzy lata. Teraz znów jesteśmy w finale Ligi Narodów i zamierzamy stawić czoła najlepszym drużynom
– przekonywał Lavarini, który na turniej finałowy wybrał ten sam skład, który zabrał do Belgradu i Chibe.
Dodatkowo w Łodzi atutem polskiej drużyny będą kibice. Turniej finałowy kobiecych rozgrywek VNL po raz pierwszy odbędzie się w Polsce, w dobrze znanej siatkarkom i szczęśliwej dla nich hali Atlas Arena. Wywalczyły w niej m.in. awans na igrzyska olimpijskie w Paryżu oraz stawały na podium mistrzostw Europy.
Znów zagramy przed własną publicznością, co dodaje dodatkowej energii. Liczymy na pełną halę i niech trybuny nas niosą. Łódź to dla nas trochę magiczne miejsce. Pamiętam bardzo doskonale, jak wywalczyłyśmy tu awans do igrzysk olimpijskich w Paryżu i jak bardzo pomogli nam w tym nasi kibice
– zaznaczyła Stysiak.
W turnieju finałowym Ligi Narodów wystąpi osiem najlepszych drużyn narodowych po fazie interkontynentalnej, które będą rywalizować w Łodzi w systemie pucharowym. Obok Polski to reprezentacje: Włoch, która jako jedyna w tej edycji nie doznała porażki oraz Brazylii, Japonii, Chin, Turcji, Niemiec i USA.