Według relacji świadka zdarzenia który nagrał wypadek wideorejstratorem Paweł Stolarski prowadząc swoje Audi jechał ok. 100 km/h ulicami Warszawy. Piłkarz Legii 4. września wyraźnie ścigał się z kierowcą Porsche, ale pechowo pod jego koła trafił samochód prawidłowo prowadzony przez inną uczestniczkę ruchu.
Stolarski miał być szybki na boisku, jest szybki na ulicach. Niestety, choć porusza się po jezdni z większą prędkością niż po boisku, to robi to równie nieporadnie. https://t.co/wa3IyR87hP
— Weszło! (@WeszloCom) September 16, 2020
To była ulica Wołoska, okolice 19 wieczorem, widno, pełno samochodów. Zmieniałam pas ze środkowego na lewy, na którym nie było nikogo i w momencie kiedy to robiłam, nagle za sobą zobaczyłam na samym tyle mojego auta inny samochód. Już wtedy wiedziałam, że będzie wypadek. Ten samochód się we mnie wbił, wyrzucił w przód i na bok. Straciłam poczucie grawitacji, nie wiedziałam, co się zadziało, czy ja dachuję, czy ja lecę? Ostatecznie wylądowałam na torach tramwajowych, które były obok
- relacjonuje zdarzenie poszkodowana cytowana przez weszlo.com.
Jej samochód nadaje się do kasacji. Stolarski zatrzymał się po wypadku. Szczęśliwie okazało się, że oprócz auta nikt nie ucierpiał. Drugi uczestnik rajdu ulicami Warszawy - kierujący Porsche nawet nie zwolnił by sprawdzić, czy z poszkodowaną w wypadku wszystko jest w porządku.
Piłkarz po zdarzeniu ukarany został mandatem karnym. Poszkodowana zastanawia się nad wystąpieniem na drogę sądową. Podkreśla przy okazji, że Stolarski po zdarzeniu zachowywał się opryskliwie i próbował przegonić z miejsca świadka, który później opisał policji przebieg wypadku.