Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Sport

Rywale straszą Lecha Poznań austriackim Ibrahimovicem przed walką o Ligę Mistrzów

Marko Arnautovic jest w składzie rywali Lecha Poznań na dwumecz trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Jeden z najbardziej rozpoznawanych austriackich piłkarzy w historii kilka tygodni temu został zawodnikiem Crvenej Zvezdy Belgrad - klubu z kraju, z którego pochodzi jego ojciec.

Marko Arnautovic sławę zyskał poprzez występy w reprezentacji Austrii, z którą zdołał zakwalifikować się na mistrzostwa Europy w 2016, 2021 i 2024 roku. W fazie grupowej ubiegłorocznego turnieju przyczynił się do zwycięstwa w meczu z Polską 3:1, strzelając bramkę z rzutu karnego w ostatnim kwadransie.

Reklama

Rekordzista reprezentacji

W drużynie narodowej rozegrał 125 spotkań, w których zdobył 41 bramek. Jest rekordzistą pod względem liczby występów, a skuteczniejszym strzelcem Austrii był jedynie Toni Polster - 44 gole. Arnautovic pod pewnymi względami przypomina słynnego Zlatana brahimovica i nie protestował, gdy słyszał te porównania. Obaj zawodnicy (Szwed już zakończył karierę) są wysocy, ale mimo to posiadają duże umiejętności techniczne, są dość zwinni i gibcy. Obaj też podobni są pod względem mentalnym - cechuje ich praktycznie nieograniczona pewność siebie i indywidualizm, na które nie zawsze dobrze reagują trenerzy i koledzy z drużyny.

W przeszłości pisano o Arnautovicu: „bad boy austriackiego futbolu”, a i on sam nie krył, że „nie jest aniołkiem”. Jego ekscesy ograniczyło małżeństwo z Polką pochodzącą z Gdańska oraz narodziny dwóch córek: Emilii i Alicii. W pewnym momencie Austriak żartował nawet, że zabroni im dostępu do internetu, aby nigdy nie dowiedziały się o wybrykach ojca.

Arnautovic jak Ibra

Podobnie jak Ibrahimovic, Arnautovic potrafi też wykazać się niezwykłym, wręcz przesadnym gestem. Pod koniec sezonu 2023/24, kiedy Inter miał już zapewniony tytuł mistrzowski, Austriak wraz z dwoma kolegami z drużyny - Francuzem Marcusem Thuramem i Turkiem Hakanem Calhanoglu - zlecili wykonanie dla całego zespołu specjalnych, okolicznościowych pierścieni z diamentem. Arnautovic dorastał „na ulicy”. Rzadko bywał w domu i nigdy nie krył, że raczej niewiele czasu spędzał z rodzicami.

Niektórzy moi koledzy trafili do więzienia. Mnie też mogłoby coś takiego spotkać, gdyby nie wyszło mi w piłce nożnej. Przebywałem w nie najlepszym środowisku. Teraz dziękuję mojej rodzinie i Bogu, że do niczego takiego nie doszło

- wspominał.

Niedługo przed 30. urodzinami został zapytany o samopoczucie i piłkarską przyszłość. W odpowiedzi zacytował Ibrahimovica.

On kiedyś mądrze wypowiedział w tej kwestii, zaznaczając, że „wiek widać na papierze, a niekoniecznie na ciele”. Czuję się młodo, jestem zdrowy i nie zaprzątam sobie głowy upływającym czasem. Będę grał dopóki mój organizm nie powie: „Marko, już dość”. Dlatego może się zdarzyć, że nawet na 40. urodziny zobaczycie mnie na boisku

– nie ukrywał.

Na drodze Lecha

Arnautovic jest jednym z „najgłośniejszych nazwisk” w historii Crvenej Zvezdy. "Doskonale wiem, czego oczekują ode mnie kibice. Ale całe życie odczuwałem jakąś presję i wiem, jak sobie z nią radzić. Presja jest częścią futbolu, ale kiedy wychodzę na boisko, to całe napięcie znika i pozostaje tylko radość z gry" - tłumaczył.

Zaznaczył, że nie przyszedł do Belgradu, by „robić za gwiazdę”, bo nie chce być w centrum uwagi. Chce po prostu dać z siebie wszystko i pomóc drużynie.

Od dzieciństwa jestem kibicem Crvenej Zvezdy i nie mogę się doczekać, aż w końcu zagram na Marakanie

- przyznał, nawiązując do potocznej nazwy stadionu mistrza Serbii. Arnautovic przyznał, że prawdopodobnie w tym klubie zakończy karierę.

Pierwszy mecz Lecha z Crveną Zvezdą zostanie rozegrany w środę w Poznaniu o 20:30. Rewanż - 12 sierpnia w Belgradzie

Źródło: pap, niezalezna.pl
Reklama