Kamil Jakubczyk w 80. minucie pięknym uderzeniem z 17 metrów zdobył dla Arki drugą bramkę. Gol dał zwycięstwo w starciu z Portowcami. "Wyszło idealnie. Myślę, że taki gol mógł mi wyjść tylko przeciwko Pogoni. Nie był to jednak jakiś mój wybitny mecz, bo za wiele w grze mnie nie było, a jestem zawodnikiem, który chce mieć na nią wpływ" – powiedział.
Awantura w piłkarskiej Ekstraklasie
Po tym trafieniu podbiegł do ławki gości i gestem wysłał całusa. Tym zachowaniem wywołał dwie spore awantury, druga szarpanina z udziałem wszystkich piłkarzy miała bowiem miejsce także po ostatnim gwizdku. 21-letni defensywny pomocnik zreflektował się po meczu i posypał głowę popiołem.
"Chciałem przeprosić cały sztab Pogoni i wszystkich kibiców, jeśli pomyśleli, że ten gest był skierowany do nich. To wyglądało bardzo źle, ale tam nie było złej krwi w stosunku do przede wszystkich fanów, sztabu i zawodników. Faktycznie wyszło drastycznie, prowokacyjnie. Po tym golu poniosła mnie młodzieńcza fantazja, to moje pierwsze trafienie w ekstraklasie, w dodatku przeciwko byłemu klubowi. To było bardzo niepotrzebne" – zauważył.
Ten gest skierowany był do drugiego trenera Pogoni Tomasza Grzegorczyka, który wcześniej prowadził Arkę i nie widział dla Jakubczyka miejsca w składzie. Szkoleniowiec Portowców nie był w stanie zareagować na to prowokacyjne zachowanie, bowiem jest po operacji stawu skokowego i w Gdyni miał założony but ortopedyczny.
Chciałbym też przeprosić osobę, do której ten gest był skierowany. To, że ktoś nie okazuje mi, jako zawodnikowi, należytego szacunku, nie znaczy, że ja muszę zachować się w drugą stronę tak, jak się zachowałem. Tylko zawołałem trenera, do którego wykonałem ten gest. Zachowanie godne potępienia, nieakceptowalne, najważniejsze jest fair play, a poniosły mnie emocje, dałem im niestety upust. Nie był to gest, z którego jestem dumny, ale nie codziennie zdobywa się pierwszą bramkę w ekstraklasie przeciwko byłemu klubowi. Po chwili czułem, że mogło się bez tego obyć
– stwierdził.
Piłkarza zapewnił, że bardzo szanuje Pogoń. Podkreślił, że spędził tam wiele lat, tam się rozwijał oraz dorastał i cały czas ma ten klub w sercu. "Wychowałem się w Szczecinie, to klub mojego młodzieńczego życia. Szanuję wszystkich zawodników Pogoni, z którymi trenowałem, a także trenera Kolendowicza oraz wszystkich szkoleniowców Akademii. Miałem natomiast cel, aby zagrać w pierwszej drużynie Pogoni, czego nie udało mi się zrealizować. Mam nadzieję, że to jedyne marzenie, które się nie spełniło" – dodał.