Poznaniacy byli zupełnie innym zespołem niż przed tygodniem na własnym boisku, gdy przegrali z "Jagą" 0:2. Tym razem od początku przejęli inicjatywę, grali nie tylko efektownie, ale i efektywnie, bo już w piątej minucie objęli prowadzenie. Najpierw po indywidualnej akcji prawą stroną Maciej Makuszewski wywalczył rzut rożny, Szwajcar Darko Jevtic krótko go rozegrał, po czym z pierwszej piłki dośrodkował, a Serb Nikola Vujadinovic strzałem głową pokonał Mariana Kelemena.
Jagiellonia niezbyt dobrze radziła sobie w ataku pozycyjnym, więc szansę bramkową miała po zagraniu bezpośrednio od obrońcy do napastnika. W 18. min Ivan Runje podał do Jesusa Imaza, a Hiszpan - grający w tym meczu jako środkowy napastnik - świetnie przyjął piłkę w polu karnym, uderzył z bliska, ale nie zdołał pokonać Jasmina Burica.
Trzy minuty później goście podwyższyli prowadzenie. Makuszewski świetnie wstrzelił piłkę za linię obrońców Jagiellonii, a Portugalczyk Joao Amaral wybiegł zza pleców Zorana Arsenica i uderzeniem z pierwszej piłki zdobył gola.
Białostoczanie nie stwarzali zbyt wielu sytuacji bramkowych, ale w 37. min Imaz został sfaulowany w polu karnym przez bramkarza Lecha. Co prawda sędzia Daniel Stefański początkowo uznał, że Hiszpan symuluje i pokazał mu żółtą kartkę, ostatecznie po długiej analizie VAR wskazał na "jedenastkę", a żółtą kartkę odwołał. Bramkę kontaktową zdobył sam poszkodowany.
W siódmej minucie doliczonego czasu tej połowy płaskim uderzeniem Kelemena próbował zaskoczyć Makuszewski, ale słowacki bramkarz Jagiellonii nie dał się pokonać.
Andrej Kadlec wyrównał, @Jagiellonia1920 walczy o 8. z rzędu mecz bez porażki z @LechPoznan na własnym stadionie.#JAGLPO 2:2 pic.twitter.com/p4m6G4isEc
— LOTTO Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) 20 kwietnia 2019
Druga część meczu rozpoczęła się od dwóch akcji Roberta Gumnego, ale w 54. minucie wyrównała Jagiellonia. Po dośrodkowaniu z lewej strony Islandczyka Bodvara Bodvarssona, wybitą piłkę na linii pola karnego przejął drugi boczny obrońca gospodarzy Słowak Andrej Kadlec i ładnym uderzeniem zdobył swego pierwszego gola w ekstraklasie.
Jagiellonia nie zwalniała tempa. W 59. min rozpoczęła się jej akcja, która dopiero zakończyła się po... pięciu minutach. Najpierw z linii pola karnego uderzył Martin Pospisil, Buric z trudem, ale zdołał piłkę odbić. Trafiła ona do Ivana Runje, a chorwacki stoper Jagiellonii pięknym technicznym uderzeniem, lobując bramkarza i obrońców Lecha, zdobył bramkę.
Sędzia Stefański znowu skorzystał z pomocy VAR i ocenił, że w trakcie tej akcji, jeszcze przed strzałem Pospisila, faulowany był w polu karnym inny pomocnik Jagiellonii Marko Poletanovic. Była więc kolejna "jedenastka" dla Jagiellonii, którą na bramkę zamienił Imaz. W sumie w ciągu tygodnia Hiszpan, który zimą był "przymierzany" do Lecha, strzelił mu cztery gole.
Trudno nadązyć za wszystkimi golami ? Gdy @Jagiellonia1920 już odwróciła wynik, to Timur Żamaletdinow znów doprowadził do wyrównania!#JAGLPO 3:3 pic.twitter.com/KUvQ8n7VYf
— LOTTO Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) 20 kwietnia 2019
Po objęciu prowadzenia Jagiellonia nieco się cofnęła. "Kolejorz" też nie stwarzał sytuacji, ale w 77. min wyrównał. Na strzał zdecydował się Timur Żamaletdinow, piłka odbiła się od nogi Arsenica, zupełnie myląc Kelemena, i było 3:3. Rosjanin miał jeszcze jedną szansę na gola, ale w 88. min Kelemen nie dał się już pokonać. Jagiellonia jeszcze zaatakowała w doliczonym czasie gry, ale i ona nie zdołała już strzelić zwycięskiej bramki.
Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 3:3 (1:2)
Bramki: 0:1 Nikola Vujadinovic (5-głową), 0:2 Joao Amaral (21), 1:2 Jesus Imaz (42-karny), 2:2 Andrej Kadlec (54), 3:2 Jesus Imaz (64-karny), 3:3 Timur Żamaletdinow (77).