W żadnej z czołowych lig Europy walka o tytuł nie jest w tym sezonie tak wyrównana jak w Anglii. Arsenal przez wiele miesięcy utrzymywał przewagę, lecz jego słabsza dyspozycja w ostatnich tygodniach sprawiła, że różnica stopniała z dziewięciu punktów do zaledwie trzech.
Błąd Donnarummy, gol Haalanda
Spotkanie na Etihad Stadium, oglądane przez ponad 55 tysięcy kibiców, rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy. W 16. minucie Rayan Cherki popisał się efektowną indywidualną akcją i otworzył wynik. Już dwie minuty później było jednak 1:1 — Gianluigi Donnarumma zbyt długo zwlekał z wybiciem piłki, a Kai Havertz zablokował jego próbę, doprowadzając do wyrównania.
Pep Guardiola, choć w pierwszej chwili z niedowierzaniem złapał się za głowę, po meczu nie obwiniał bramkarza. "Taka jest specyfika gry bramkarzy. Błąd Gigiego to nasz błąd. Ważne, że koledzy od razu go wsparli" — podkreślił.
Decydujący cios zadał Erling Haaland, który w 65. minucie zdobył swoją 23. bramkę w sezonie — pierwszą od 11 lutego. Arsenal przegrał drugi mecz z rzędu, pozostając na szczycie z dorobkiem 70 punktów, ale City jest już tuż za plecami i ma w zanadrzu zaległe spotkanie z Crystal Palace.
walka o mistrzostwo nabiera rumieńców
Jeszcze dwa tygodnie temu taki scenariusz wydawał się nieprawdopodobny
— przyznał kapitan City Bernardo Silva, który latem po dziewięciu latach opuści klub.
Dodatkowego smaczku rywalizacji dodaje niemal identyczny bilans bramek: +37 Arsenalu i +36 Manchesteru City — a to właśnie różnica goli decyduje o miejscu w tabeli przy równej liczbie punktów.
Kalendarz teoretycznie sprzyja Arsenalowi, który nie zagra już z żadnym zespołem z czołówki i ma przed sobą tylko dwa mecze wyjazdowe. Problemem może być jednak równoległa walka w Lidze Mistrzów. City natomiast czekają jeszcze półfinał i ewentualny finał Pucharu Anglii.