Portal ESPN donosi, że coraz bardziej prawdopodobne jest rozpoczęcie sezonu 2020/21 koszykarskiej ligi NBA dopiero w grudniu, a nie w październiku. Już wcześniej wskazywano plusy takiego rozwiązania, a problemy z dokończeniem obecnego cyklu mogą ułatwić decyzję.
Z powodu pandemii koronawirusa rozgrywki są przerwane już od prawie dwóch miesięcy. To oznacza, że nie ma szans na ich dokończenie w planowanym terminie, czyli mniej więcej do połowy czerwca.
NBA może wrócić w grudniu
⌚️💵🔭
— NBA (@NBA) May 1, 2020
Logo @Dame_Lillard from the last five seasons. pic.twitter.com/9BcOh5tHzj
Władze ligi cały czas pracują nad rozwiązaniem, które pozwoli wyłonić mistrza. Pojawiają się pomysły, jak gra tylko w kilku halach, a ostatnio mówi się o skoszarowaniu wszystkich ekip na terenie Disney Worldu w Orlando. Gdyby rozgrywki udało się wznowić i zakończyłyby się w sierpniu, czy nawet we wrześniu, to nowy sezon nie mógłby zbyt szybko ruszyć. Stąd pomysł przesunięcia jego startu na grudzień.
Argumentem za jest przede wszystkim zmniejszenie kolizji z innymi wielkimi amerykańskimi ligami. Obecnie decydujące rozstrzygnięcia w NBA mają miejsce niemal w tym samym czasie, co w hokejowej NHL. Największym konkurentem koszykarskich transmisji jest jednak futbol amerykański. NFL startuje we wrześniu, a kończy w pierwszy weekend lutego.