Od pierwszych minut kielczanie narzucili tempo, które dla gości okazało się zabójcze. Rewanż za porażkę w Lizbonie (37:41) został wykonany z nawiązką. Aleks Vlah podkreślał, że drużyna „kontrolowała przebieg spotkania od pierwszej do ostatniej minuty”, a mimo kilku przestojów zwycięstwo ani przez moment nie było zagrożone.
Industria Kielce podtrzymała zwycięską serię
Tempo meczu było imponujące – 39 zdobytych bramek w starciu o taką stawkę to rzadkość, ale Sporting słynie z ofensywnej gry, często kończąc mecze z dorobkiem 38–40 trafień. Kluczowe okazało się zatrzymanie braci Costa, którzy mimo 15 bramek nie byli w stanie przełamać świetnie funkcjonującej defensywy Industrii.
Vlah chwalił kolegów za agresywność i konsekwencję, a trener Dujszebajew – za realizację planu, mimo problemów kadrowych i braku kapitana Alexa Dujshebaeva. Ogromną rolę odegrali kibice, którzy stworzyli atmosferę godną największych europejskich aren. Jak podkreślał szkoleniowiec Sportingu, gra w Hali Legionów to wyzwanie samo w sobie, a doping kieleckich fanów potrafi „unieść” gospodarzy na wyższy poziom.
Wygrana dała Industrii trzecie miejsce w grupie A przed ostatnią kolejką . Teraz przed zespołem ostatni krok – wyjazd do Kolstad 12 marca.