Industria Kielce zremisowała z OTP Bank-Pick Szeged, ale wynik ten nie pozwolił odrobić strat z pierwszego meczu (23:26), co oznacza koniec rywalizacji w Lidze Mistrzów. Początek spotkania był dla kielczan katastrofalny – goście szybko odskoczyli na 4:0, a gospodarze popełniali proste błędy zarówno w ataku, jak i w obronie. Mimo że Industria zdołała kilkukrotnie zbliżyć się do rywali, Pick kontrolował przebieg pierwszej połowy i prowadził do przerwy 19:17.
Kielczanie zaprzepaścili szansę na awans
W składzie kielczan po raz pierwszy od ponad sześciu tygodni pojawił się Alex Dujshebaev, wracający po kontuzji, co dawało nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu.
INSANE shot! 😵#ehfcl #CLM #handball pic.twitter.com/sxyvNe7Zlz
— EHF Champions League (@ehfcl) April 8, 2026
Po zmianie stron Industria ruszyła do odrabiania strat, zdobywając pięć bramek z rzędu i obejmując prowadzenie 22:20. Świetnie prezentował się Szymon Sićko, a kibice w Hali Legionów ponieśli zespół do stanu 29:25, który dawał awans do ćwierćfinału. Węgrzy grali jednak konsekwentnie, a błędy kielczan w końcówce okazały się kluczowe. Pick zdobył cztery bramki z rzędu, doprowadził do remisu 32:32 i to on awansował do kolejnej rundy, w której zmierzy się z SC Magdeburg.