Wczoraj portal Niezalezna.pl ujawnił, że Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej od kilku miesięcy prowadzi śledztwo mające wyjaśnić okoliczności wydania kilkudziesięciu orzeczeń z udziałem Waldemara Żurka, ówczesnego sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie, a dzisiaj ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

"Dotyczy ono poświadczenia nieprawdy w dokumentach w postaci orzeczeń Sądu Okręgowego w Krakowie przez ustalonego sędziego tego sądu – w szczególności w zakresie daty wydania orzeczeń"
- przekazał prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej. "W toku śledztwa przesłuchano kilku świadków, w tym sędziego Waldemara Żurka" - dodał.
Sąd uchylił decyzję prokuratury
Jak informowaliśmy, pierwotnie w marcu 2024 r. prokuratura wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa, które zostało zaskarżone przez Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Natomiast w styczniu 2025 r. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód uwzględnił zażalenie i uchylił decyzję prokuratora, nakazując przeprowadzenie postępowania.
Przypomnijmy, wtedy ministrem sprawiedliwości był Adam Bodnar, a premierem Donald Tusk, w którego rządzie obecnie jest Waldemar Żurek.
Dotarliśmy do treści uzasadnienia sądowego postanowienia sprzed pół roku. Zawierano wiele ciekawych informacji, a także dość jednoznacznych ocen sytuacji z udziałem Żurka.
W Warszawie i Kijowie, czy w Krakowie?
Na czym polega problem? Chodzi o daty wydania wyroków i postanowień Sądu Okręgowego w Krakowie, w składzie z udziałem sędziego Żurka.
Gdy Żurek miał wydawać wyroki, to według rzecznika dyscyplinarnego, w tym samym czasie (jak wynika z dokumentacji Krajowej Rady Sądownictwa) wykonywał obowiązki członka Rady, biorąc udział w posiedzenia, szkoleniach - w zdecydowanej większości w Warszawie, ale również w innych miastach Polski, a nawet uczestnicząc w zagranicznych wyjazdach.
Najbardziej zaskakująca jest sytuacja z końcówki października 2015 r. (25-29.10). Wówczas miały zapaść trzy wyroki Sądu Okręgowego w Krakowie, tyle że wydający je sędzia Żurek przebywał wówczas - jako członek KRS - nie tylko w Warszawie, ale również... w Kijowie. Z kolei na początku października 2017 r. był m.in. w niemieckim Naumburgu, a 3 października wydany został z jego udziałem wyrok krakowskiego sądu.
"Nieprawdopodobnym jest..."
Jak stwierdził sąd w Katowicach rozpoznający zażalenie na decyzję PK, "w świetle zgromadzonego zatem materiału dowodowego niemożliwym jest więc", aby przykładowo przebywając w Krynicy Zdroju, Warszawie, tym bardziej na Ukrainie - Żurek mógł wydawać wyroki w sądzie w Krakowie.
A fakt, że był na wyjazdach związanych z pracą w KRS, potwierdzają - według sądu - nie tylko listy obecności, ale również... rachunki zwrotu kosztów podróży.
W uzasadnieniu padają też znacznie mocniejsze określenia. Chociażby: "Nieprawdopodobnym też jest, mając na uwadze zasady doświadczenia życiowego i zasady logiki, aby sędzia" wydawał orzeczenia w Krakowie, gdy w tym samym czasie uczestniczył w posiedzeniu KRS. Padają daty, a nawet godziny wyjazdu do Warszawy oraz powrotu do Krakowa. Niektóre posiedzenia musiałyby się odbywać... w nocy.
Sąd zbeształ prokuraturę
Poza tym w uzasadnieniu sąd mocno skrytykował działania prokuratury; wskazując, że wydane zostało postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa, choć nie przeprowadzono wielu istotnych czynności.
Przykładowo:
- nie ustalono, czy sędzia Żurek danego dnia podejmował czynności w innych sprawach, co mogłoby być dodatkową weryfikacją, czy przebywał w konkretnym czasie w gmachu krakowskiego sądu
- sąd niemalże zbeształ prokuraturę, że uznała, iż opisane sytuacje "nie miały realnego wpływu na kształtowanie stosunku prawnego stron danego postępowania i nie godziły w ich prawa", choć nie przeprowadzono analizy akt poszczególnych spraw
- nie sprawdzono, czy we wskazanych postępowaniach sporządzano jakiekolwiek protokoły z posiedzeń
- podkreślił konieczność przesłuchania przewodniczącego wydziału oraz kierownik sekretariatu, choćby na okoliczność kiedy i kto dostarczał informacje o wydanych orzeczeniach
- przede wszystkim jednak nakazał przesłuchanie Waldemara Żurka "na okoliczności każdej z ustalonych nieprawidłowości, celem wyjaśnienia, w jaki sposób możliwe było podejmowanie przez niego decyzji procesowych w Sądzie Okręgowym w Krakowie w datach kiedy przebywał poza tym miastem, nawet poza granicami kraju"
Jak już wiemy, ta ostatnia czynność została wykonana po wszczęciu śledztwa. Oczywiście, nie znamy treści zeznań obecnego ministra sprawiedliwości.