W czasie sesji Rady Miasta Gliwice 18 czerwca, Katarzyna Kuczyńska-Budka, prezydent Gliwic, została bez wotum zaufania za 2025 r. Podczas debaty wiele emocji wzbudziło wystąpienie Roberta Dopierały. On sam zdziwiony jest takim oddźwiękiem.
Czego boi się prezydent Gliwic?
- To co my, jako stowarzyszenie, mamy do powiedzenia, jest powszechnie znane. Powstaliśmy dzień po tym, jak pani Katarzyna Kuczyńska-Budka zdecydowała o zmianie hasła promocyjnego na: "Z pewnością Gliwice" porzucając słowa "Przyszłość jest tu". My przyjęliśmy taką właśnie nazwę - stwierdził Dopierała.
"Stowarzyszenie przygotowało stronę internetową, gdzie prezentujemy wszystkie kontrowersje. Tam nie ma ani złośliwości, ani hejtu. Nic, co by wykraczało poza ocenę pracy merytorycznej prezydenta, mieszczącą się w ramach prawa do krytyki. Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej wykazała błędy i wniosła o nieudzielenie absolutorium i Regionalna Izba Obrachunkowa te wnioski poparła. Dzięki temu Rada Miasta głosowała uchwałę negatywną, o nieudzieleniu absolutorium pani prezydent"
– powiedział.
Uchwała nie została jednak przegłosowana, zabrakło 1 głosu.
Rewitalizacja ruin za ponad 100 mln
Na swojej stronie stowarzyszenie wskazuje na wiele błędów w zarządzaniu miastem, np. przeznaczenie prawie 100 mln zł na modernizację Ruin Teatru Victoria, co pozwoli na stworzenie widowni tylko na ok. 400 miejsc. Dalej - zawarcie w ciągu dwóch lat prawie 1000 umów z różnymi wykonawcami w trybie bez przetargu, na kwotę prawie 26 mln zł. I kolejne: brak inwestycji w Gliwicach, budowanie zbyt mało mieszkań na wynajem w stosunku do obiecanych 1000. Czy wreszcie słynny pomnik plastikowego kciuka za prawie 300 tys. zł.
"Nie ma moralnego uzasadnienia, by kierować miastem"
Dopierała podkreślił, że celem nie było "doprowadzenie do referendum", ani "dążenie do skróconej formy akcji referendalnej poprzez radę". - Nieważne, czy ktoś w to wierzy czy nie. Chodziło o zaprezentowanie rzetelnej sytuacji finansowej i wpływu tych uchybień, które zostały zidentyfikowane - na prawidłowy proces absolutoryjny. Taki, który gdybyśmy go przykładali, np. do prawidłowo funkcjonującej spółki - to prezes zarządu nie miałby absolutorium. To był nasz cel. Natomiast to, co zrobiła pani prezydent, trochę tę optykę zmienia. Uważam, że pani Kuczyńska-Budka dała świadectwo temu, że nie ma moralnego uzasadnienia, by kierować miastem i pełnić funkcję publiczną - zaznaczył.
"Referendum nie buduje nowych mieszkań"
W mieście są zbierane podpisy za odwołaniem prezydent Kuczyńskiej-Budki w ramach oddolnej akcji referendalnej. Rzecznik prezydenta Mariusz Kopeć, zapytany o tę akcję, odsyła do komentarza Kuczyńskiej-Budki dla Wyborcza.pl:
- "W Gliwicach nie ma dziś żadnych realnych przesłanek do referendum. Są za to fakty, których nie da się podważyć: jeden z najlepszych budżetów samorządowych w Polsce, ogromna skala inwestycji i setki działań, które każdego dnia poprawiają jakość życia mieszkańców" - czytamy tam. - (...) "Ewentualne referendum może kosztować miasto nawet 3 mln zł. A ono nie buduje nowych mieszkań, nie remontuje ulic i nie rozwiązuje problemów mieszkańców. Może jedynie zmienić nazwisko na drzwiach pokoju prezydenta".