Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił w czwartek na platformie społecznościowej Truth Social, że zdecydował o wysłaniu do Polski „dodatkowych” 5 tys. żołnierzy. Stwierdził, że to decyzja podjęta „w oparciu” o relacje z prezydentem Nawrockim, którego – jak przypomniał - wsparł przed wyborami w 2025 roku.
Nie będzie żadnego obniżenia liczby amerykańskich żołnierzy. Jeszcze raz dziękuję, dziękowałem za to prezydentowi Trumpowi, bo amerykańscy żołnierze razem z polskimi żołnierzami, polskimi generałami, z naszymi siłami zbrojnymi są gwarancją bezpieczeństwa nas wszystkich. To jest rzecz oczywista, każde środowisko polityczne powinno wiedzieć, że nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi jest strategiczny, najważniejszy dla naszej ekonomii, rozwoju technologicznego, dla naszego bezpieczeństwa.
– mówił kilka dni temu na wiecu we wsi Bielany-Jarosławy prezydent Nawrocki.
Błaszczak: Tusk jest przeszkodą
Dobrą informację zza Oceanu skomentował na antenie TV Republika Mariusz Błaszczak, były szef MON.
Problemem jest rząd Donalda Tuska. Relacje między prezydentami Nawrockim i Trumpem są bardzo dobre. Ale żeby zrealizować sam pomysł Fort Trump, bo do tego się to sprowadza, trzeba "podebrać" żołnierzy amerykańskich z Niemiec. Tego nie chcę Donald Tusk, ogłosił to publicznie.
– mówił polityk PiS.
W jego ocenie, Władysław Kosiniak-Kamysz powinien znać więcej szczegółów na temat tego, jacy żołnierze trafią do Polski, z jakim sprzętem. "Minister obrony powinien wiedzieć, to są działania, które powinien podejmować. Jeżeli wicepremier Kosiniak-Kamysz jest bezradny, to niech się poda do dymisji. Jeżeli tak się słucha swojego przełożonego - Donalda Tuska, który publicznie powiedział. że nie będzie "podbierał" żołnierzy amerykańskich Niemcom, to działa na szkodę Polski" - dodał.
Żołnierze amerykańscy, którzy stacjonują w Niemczech, powinni być przerzucani do Polski. I to z dwóch poligonów - Hohenfels i Grafenwöhr, na poligon w Drawsku Pomorskim. Tam, gdy byłem minister obrony narodowej, przygotowaliśmy Combat Training Centre, miejsce, które jest nowoczesnym miejscem szkolno-treningowym, wykorzystywanym przez żołnierzy polskich i może być wykorzystywany przez żołnierzy amerykańskich. W Hohenfels mają identyczną infrastrukturę szkoleniową. Tak, trzeba przerzucić tych żołnierzy. To musi być ciężka dywizja, czyli dywizja pancerna.
– ocenił Błaszczak.
Zapytany o to, skąd wnioski, że będzie to "dywizja ciężka", były minister obrony narodowej odparł: "widać we wpisie [Donalda Trumpa], że chodzi o dodatkowych 5 tys. żołnierzy. A skoro jest strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA, która pokazuje na taką możliwość, skoro jest dobra wola prezydenta USA i dobra wola prezydenta Polski, brakuje tylko jednego ogniwa - brakuje dobrej woli ze strony rządu".
Na pytanie o to, czy w niedalekiej przyszłości możliwe jest utworzenie w Polsce stałej bazy wojskowej USA, odpowiedział:
"Oczywiście, że ze strony prezydenta Trumpa jest taka wola, zresztą sam, gdy byłem ministrem obrony narodowej doprowadziłem do tego, że 15 sierpnia 2020 roku podpisałem umowę o wzmocnieniu współpracy polsko-amerykańskiej. A więc jest dokument, który stanowi podstawę".
Jednak jego zdaniem - "problemem jest Donald Tusk. Wystarczy go posłuchać, przeczytać wywiad, którego udzielił "Financial Times", posłuchać tego, co mówi w sprawie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Tusk jest przeszkodą".