W nocy rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 przekroczyła granicę Polski w ramach masowego uderzenia Rosji na Ukrainę, naruszając przestrzeń powietrzną NATO – poinformował MSZ Ukrainy w mediach społecznościowych. Do uderzenia i eksplozji doszło w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Znajduje się ona około 85 km od granicy z Ukrainą. Wybuch pozostawił po sobie ok. 10-metrowy krater w ziemi.
Ch-101 to rosyjski strategiczny pocisk manewrujący dalekiego zasięgu, odpalany z powietrza, m.in. z samolotów Tu-95MS i Tu-160. Charakteryzuje się m.in. zdolnością do precyzyjnego lotu na skrajnie niskim pułapie, co znacznie utrudnia jego przechwycenie przez systemy obronne. Jego zasięg oscyluje od 2500 do nawet 4500 kilometrów. Umożliwia bezpieczny dla nosicieli ostrzał celów z głębi terytorium Rosji. W zależności od wariantu pocisk przenosi potężną głowicę konwencjonalną o masie od 400 do 800 kilogramów. Taka siła uderzeniowa pozwala na całkowite zrównanie z ziemią kluczowej infrastruktury krytycznej, obiektów wojskowych czy cywilnych osiedli mieszkaniowych. Z tego względu jest to obecnie jedno z najgroźniejszych narzędzi destrukcji, wykorzystywanym przez armię rosyjską do masowych ataków na Ukrainę.
Rosjanie deklarują, że Ch-101 jest bronią wysoce precyzyjną, a jej błąd trafienia wynosi zaledwie od 5 do 20 metrów. W warunkach bojowych ta precyzja drastycznie spada i pocisk może chybić nawet o setki metrów (w wyznaczony cel) lub zboczyć z trasy wiele kilometrów.
Niszczy infrastrukturę i zabija cywilów
Nie trzeba być ekspertem militarnym, by stwierdzić, co by się stało, gdyby rakieta Ch-101 uderzyła w budynek mieszkalny. Wielokrotnie mieliśmy z tym do czynienia na Ukrainie, nawet minionej nocy. We Lwowie spadła ona na budynki mieszkalne. Dwa z nich obróciły się w gruz, a kolejnych kilkanaście zostało poważnie uszkodzonych. Jakiś czas temu po uderzeniu rakietą Ch-101 zginęła cała rodzina. Nie ma tygodnia, w którym agresor nie użyłyby jej do ataku. Kijów, Charków, Zaporoże, Lwów – tam regularnie spadają tego typu rakiety. Wszędzie tam, gdzie docierają ratownicy, skala zniszczeń jest ogromna.
– mówi portalowi Niezależna.pl dr Jan Matkowski, wykładowca akademicki z Ukrainy.
Rosyjskie rakiety nie są precyzyjne. Dotyczy to całego spektrum uzbrojenia, od tych mniej zaawansowanych, nawet po osławiony przez Kreml system Oresznik. Jednak nawet mimo tego skutki rażenia są przerażające. Rakieta, o której rozmawiamy, była skierowana we Lwów, a spadła w głębi w Polsce. To cud, że spadła na pole, a nie na zabudowę mieszkaniową.
– dodaje.
Wojna tak wygląda, że Rosja przez pewien czas produkuje rakiety i drony, by na wszelki wypadek zgromadzić pewne zapasy, a następnie wykorzystują je do masowych ostrzałów. Zdolności i zasoby posiadane przez Rosję dają im możliwość stosowania podobnej taktyki przez kolejne lata.
– uzupełnia.
Widać też, że cel Kremla się nie zmienił. To zniszczenie państwa ukraińskiego, zabicie jak najwięcej ilości obywateli Ukrainy, obrócenie tego kraju w gruzy. Dzisiejszy nocny zmasowany atak jest tego kolejnym dowodem. I na pewno nie ostatnim.
– kończy.