– Apelowaliśmy do prokuratorów okręgowych i regionalnych, by nie zatrudniali za publiczne pieniądze kancelarii adwokackich przeciwko nam. Część posłuchała. Większość jednak zatrudnia przeciwko nam i sobie samym adwokatów oraz radców prawnych
– mówi „Gazecie Polskiej” prokurator Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.
Co ważne, w 2023 roku Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, w którym stwierdził bezprawność zamrożenia prokuratorskich wynagrodzeń. – W tym momencie wszyscy szefowie jednostek, najpóźniej w styczniu 2024 roku, powinni wypowiedzieć pełnomocnictwa, uznać roszczenia, jeśli sprawy były w pierwszej instancji, albo cofnąć apelację, jeśli były w drugiej lub też ich nie wywodzić. Kilku tak zrobiło. Większość jednak sądziła się z nami do upadłego i to za nasze własne pieniądze zatrudniając adwokatów – podkreśla prok. Skała.
Pozwy prokuratorów
W 2021 roku zamrożono wynagrodzenia prokuratorów. To samo wydarzyło się rok później. Dlatego jesienią 2022 roku ZZPiPP RP zainicjował ogólnopolską akcję. – Stworzyliśmy z udziałem wybitnych cywilistów, również prokuratorów, wzór pozwu – przypomina prok. Skała. W efekcie zainicjowano liczne postępowania, w których prokuratorzy domagali się należnych pieniędzy. W sądowych orzeczeniach sukcesywnie przyznawano im rację, a pomimo to szefowie jednostek nie tylko nie ustępowali, ale niektórzy nawet wynajęli kancelarie prawne do reprezentowania ich w tych procesach. Nie były to incydentalne sytuacje, wręcz systemowe rozwiązanie bez względu na region Polski. Dlatego Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP wysłał pytania do prokuratur regionalnych i okręgowych w całym kraju. Z odpowiedzi wyłania się dość kuriozalny obraz.
Sypnęli groszem
Aby nie być gołosłownym, kilka przykładów. Tych najbardziej „spektakularnych”. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wydała ponad 460 tys. zł, a „regionalna” z tego miasta – około 520 tys. zł. Czyli dwie jednostki ze stolicy Pomorza wspólnie wygenerowały (w latach 2022–2025 i części 2026) koszt zewnętrznej obsługi prawnej za niemal milion złotych.
Z kolei Prokuratura Okręgowa w Białymstoku przez dwa lata (2024–2025) na ten cel przeznaczyła niemal 600 tys. zł. W Świdnicy, gdzie działa niezbyt duża prokuratura, w 2024 roku – 145 tys. zł, a rok później już niemal 200 tys. zł!
Ogromną sumę wydano również w Zielonej Górze. Tamtejsza prokuratura podała, że w 2023 roku koszt zewnętrznej obsługi prawnej wyniósł ponad 200 tys. zł, a rok później już niemal 380 tys. zł.
W Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu – za lata 2022–2025 ponad 300 tys. zł, a dochodzi 60 tys. zł z bieżącego roku.
Mnóstwo jest prokuratur, które podpisały umowy z kancelariami prawnymi i zapłaciły za ich usługi po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Często najbardziej kosztowny był 2024 rok, czyli już po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Co ciekawe, w niektórych przypadkach „zewnętrzna obsługa prawna” staje się coraz droższa.
A kasy niby nie ma…
W skali kraju niewątpliwie chodzi już o miliony złotych, a przecież kwota nieustannie rośnie.
– Czyli środków na podwyżki dla pracowników i asystentów niby brakuje, ale wydano – i nadal się wydaje – ogromne kwoty na wynajęcie zewnętrznych kancelarii!
– stwierdził prok. Sebastian Kluczyński, który podkreśla, że będąc szefem Prokuratury Okręgowej w Legnicy, nigdy nie angażował podmiotów zewnętrznych do obsługi prawnej.
Przede wszystkim jednak zbulwersowany jest – podobnie jak koledzy po fachu w całej Polsce – okolicznościami podjęcia takich decyzji. Bo kancelarie prawne de facto zostały zatrudnione do walki z prokuratorami domagającymi się należnych im wynagrodzeń.
– Nawet w momencie kiedy prokuratorzy zarządzający poszczególnymi jednostkami znali już wypracowaną jednolitą linię orzeczniczą. Dlatego brnięcie w spory sądowe z prokuratorami, gdy wiadomo, jakie będzie orzeczenie, jest zastanawiające
– podkreśla członek stowarzyszenia „Veritas et Ius w Służbie Narodowi ” i Niezależnego Stowarzyszenie Prokuratorów „Ad vocem”.
Kosztowny upór
– Rezultat tego uporu jest katastrofalny dla finansów publicznych. Prokuratorzy oczywiście odzyskali ponad 200 mln zł z tytułu roszczeń zasadniczych, ale w wyniku przedłużania postępowań wzrosły koszty odsetek od należności głównej. Szacować je można na około 50 mln zł. Do tego doszły koszty obsługi prawnej
– wylicza prok. Skała.
Jest jeszcze kwestia doskonale obrazująca podejście obecnego kierownictwa niektórych jednostek do problemu. – Powiedzieliśmy do naszych szefów: nie zatrudniajcie kancelarii, to i my będziemy bez reprezentacji. Ale ponieważ nie posłuchali, to uruchomiliśmy bezgotówkowy system wsparcia prawnego na rozprawach – tłumaczy przewodniczący ZZPiPP RP. – Rezultat jest taki, że poszły kolejne miliony na zwrot kosztów zastępstwa procesowego. Mogę powiedzieć też rzecz, której dotąd nie ujawniałem. Rozmawiałem w 2024 roku z jednym z wysoko postawionych funkcyjnych w prokuraturze. Zachęcałem go wówczas do załatwienia sprawy od ręki i niezwłocznej zapłaty prokuratorom tego, co im się należy. Wtedy z rozbrajającą szczerością osoba ta powiedziała, że mają świadomość słuszności roszczeń, ale są zmuszeni do zaciągnięcia u prokuratorów kredytów na warunkach lichwiarskich z uwagi na wysokie odsetki, które będą musieli zapłacić. Ja to oceniam jako niegospodarność – stwierdził prok. Skała.
Zawiła logika
Schemat niby prosty, ale jakoś trudny do zrozumienia: firma rzekomo nie ma pieniędzy na podwyżki dla pracowników i dlatego wynajmuje prawników, aby w jej imieniu walczyli z nimi przed sądem. Oczywiście sowicie płacą za ich usługi. – Nie potrafię w sposób racjonalny wytłumaczyć, dlaczego zdecydowano się na taki sposób działania. Są przecież prokuratorzy, którzy zajmują się kwestiami tzw. postępowań cywilnych czy też administracyjnych i posiadają stosowną wiedzę, są też wykwalifikowani pracownicy wydziałów budżetowych mogący dokonać stosownych wyliczeń – zaznacza prok. Kluczyński.
A to nie wszystko. Odsetki, które już narosły, a także koszty poniesione na „zewnętrzną obsługę prawną” pozwoliłyby zminimalizować zasadniczy problem. – Zaspokoiłoby to znaczną część sporów dochodzonych na podstawie złożonych pozwów. Albo można byłoby je przeznaczyć na inne bieżące potrzeby. Bardziej zrozumiałe – podkreśla prok. Kluczyński.
„Natychmiast zerwać umowy”
– Tak samo niegospodarnością jest zatrudnianie przez sześciotysięczną armię prokuratorów, w tym kilkuset cywilistów, prawników do własnej obsługi. Po naszej akcji pozwów – umowy na obsługę, jeśli chodzi koszty, wzrosły kilkakrotnie, a spraw już w sądach nie ma poza pojedynczymi. Na przykład w jednej z prokuratur dokonano zmiany kancelarii i koszty teraz sięgają 200 tys. zł. Jest to 6–7 razy tyle co w roku 2022 czy 2023
– tłumaczy prok. Skała.
– Postulujemy jako Związek, aby natychmiast zerwać umowy z kancelariami, bo to wstyd, aby prokuraturę reprezentowali w sądach adwokaci. Jest to działalność szkodliwa dla finansów i jawnie antyprokuratorska
– ocenił przewodniczący ZZPiPP RP.
– Gdy czytamy na przykład niektóre agresywne pisma procesowe adwokatów, to krew się burzy, że sami za to płacimy. W jednej z ostatnich odpowiedzi na pozew odczytaliśmy, że prokurator nie jest pracownikiem, że nie podlega żadnej ochronie krajowego czy międzynarodowego prawa pracy w zakresie norm wypoczynku i w zasadzie może pracować 24 godziny na dobę. Średniowiecze prawnicze, za które jeszcze płacimy z własnych środków.
Oszczędne prokuratury
Gwoli sprawiedliwości trzeba koniecznie dodać: nie wszędzie zdecydowano się na tego typu kroki. Chociażby Prokuratura Okręgowa w Suwałkach przez sześć lat nie wydała ani złotówki na koszty zewnętrznej obsługi prawnej. Także Prokuratury Regionalne w Białymstoku i Rzeszowie nie korzystały z zewnętrznych podmiotów. Identycznie w „okręgach” w Kielcach, Opolu, Legnicy. Z kolei w Tarnobrzegu w 2024 roku wydano nieco ponad 9 tys. zł, a w pozostałych latach równe zero. Nie brak i takich jednostek, gdzie ustalono niewielki ryczałt miesięczny. Niestety, to nieliczne przypadki.
Czas na NIK?
Według prok. Kluczyńskiego informacje ujawnione przez ZZPiPP mogą wskazywać na poważny problem w gospodarowaniu środkami publicznymi przez niektóre jednostki prokuratury. – Jednoznacznie uważam, iż te wszystkie wydatki powinny zostać przeanalizowane, być może przez Najwyższą Izbę Kontroli, aby wyjaśnić, czy decyzje o wydatkowaniu środków były prawnie i ekonomicznie uzasadnione. Nie ma innej możliwości. Nie twierdzę, że takie wydatkowanie naruszało obecnie obowiązujące przepisy prawa, ale chodzi o znaczące środki publiczne, którymi trzeba dysponować nie tylko legalnie, ale również racjonalnie – podkreślił.