Uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, Święto Wojska Polskiego i 106. rocznicę Cudu nad Wisłą tradycyjnie odbyły się 15 sierpnia w łódzkiej archikatedrze. Tam kardynał Konrad Krajewski odprawił mszę świętą za ojczyznę. Uroczystości odbywały się również i na placu przed świątynią przy ul. Piotrkowskiej, gdzie znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza.
Podczas uroczystości religijnej w archikatedrze kardynał Konrad Krajewski zwracając się do wiernych nawiązał do ślubów, jakie w 1920 r. złożyli łodzianie na Placu Wolności, że jeśli Polska zwycięży z bolszewikami, wzniosą świątynię, która po wsze czasy upamiętni to zwycięstwo.
Kiedy jedziemy przez Łódź, widzimy z daleka kościół Matki Boskiej Zwycięskiej. To jest nasze dziękczynienie. Bóg dał zwycięstwo, a mieszkańcy Łodzi dotrzymali słowa. Musimy pamiętać, że wszyscy zostaliśmy powołani, żebyśmy szli i owoc przynosili, bo nasza ojczyzna jest piękna, pięknem każdego z nas
– powiedział kardynał.
Zwrócił uwagę, że często uważamy, że wszystko, co osiągnęliśmy jest nasze. „Może uważam, że wypracowałem to, że wszystko mi się należy? Te wszystkie talenty, kolejne awanse, stanowiska, gwiazdki? Zapominam, że zostałem obdarowany talentami i je rozwijam” - powiedział kardynał.
Odnosząc się do okoliczności tak ważnego dla Polaków święta, Pasterz Łodzi w homilii poprosił, by zgromadzeni odpowiedzieli sobie w duchu na pytania.
Czy dziękuję Bogu, że jestem Polakiem? Czy dziękuję za moją ojczyznę - za Polskę, za pracę, za dom, za przyjaciół, za męża, za żonę, za dzieci? Czy ja dziękuję za moją ojczyznę? Za tyle jej zwycięstw nad złem? Bo i zło mieliśmy w naszej historii. Czy dziękuję za sztandar z napisem „Bóg, Honor, Ojczyzna”, pod którym ludzie umierali za to, żebyśmy dziś żyli w pięknym, wolnym i bogatym kraju? Czy dziękujemy za Cud nad Wisłą? Czy chociaż raz w życiu wyśpiewałem hymn dziękczynienia za to wszystko?
– powiedział do wiernych.
Z kolei metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś w liście pasterskim na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wezwał do rezygnacji z patrzenia na świat z pozycji siły i władzy na rzecz patrzenia „od dołu” – z perspektywy ubogich, cierpiących, ofiar przemocy i migrantów. Zwrócił uwagę, że codzienne relacje – rodzinne, społeczne, polityczne czy kościelne – pełne są agresji, pretensji, nadużywania siły, władzy oraz niekończących się sporów.