W sierpniu 2022 r. wybuchła jedna z największych katastrof ekologicznych w historii Polski. Przez kilkanaście dni służby i ochotnicy wyławiali z Odry śnięte ryby. Początkowo nikt nie wiedział, co się stało. Natychmiast media zaczęły jednak powielać niesprawdzone informacje. Politycy – ulegając niemieckiej dezinformacji – powtarzali newsy o płynącej rtęci. Pojawiały się także plotki o zatrutych psach, poparzonych od chemikaliów wędkarzach i płynących martwych bobrach. W panice był również rząd, który obawiał się skażenia i ustanowił 1 mln zł nagrody dla osoby, która wskaże truciciela.
Finalnie okazało się, że przyczyną śnięcia ryb był zakwit złotej algi. Kryzys napędził organizacje ekologiczne, wspierane przez stronę niemiecką, aby Odrę objąć ochroną i sparaliżować jej wykorzystanie gospodarcze. Prace przyspieszyły, gdy w Polsce ostatecznie zmienił się rząd. Jeszcze w sierpniu rząd ma się zająć powołaniem Parku Narodowego Dolina Dolnej Odry. To projekt szczególnie bliski stronie niemieckiej, która od lat namawia Polskę, aby z drugiej największej polskiej rzeki zrobić rzekę zupełnie dziką. Ustawa i rozporządzenie dotyczące parku zostały uzgodnione z samorządami. Krytycy podkreślają, że park zablokuje możliwość rozwoju drogi wodnej po Odrze.
W Sejmie jest jednak jeszcze jedna ustawa, która jest niebezpieczna, a która dotyczy nadania rzece osobowości prawnej.
„Odra ma prawo do: 1) istnienia, 2) swobodnego przepływu, 3) naturalnej ewolucji jako ekosystem i pełnienia funkcji niezbędnych w ramach tego ekosystemu, 4) zachowania rodzimej różnorodności biologicznej, 5) regeneracji swoich zasobów, 6) zasilania oraz bycia zasilaną przez warstwy wodonośne i dopływy”
– czytamy w proponowanej ustawie. Dodatkowo uznaje się, że rzeka ma prawo do ochrony przed nieuprawnioną ingerencją, „w szczególności prawo do wolności od zanieczyszczeń i prawo do odszkodowania za wyrządzone szkody”. Co więcej, gdyby prawo to miało zostać wprowadzone, nie byłoby można bez zgody komitetu reprezentacyjnego prowadzić żadnej działalności na rzece.
„Komercyjne korzystanie z rzeki w celach rekreacyjnych (np. zorganizowane spływy kajakowe lub zawody sportowe) wymaga zawarcia porozumienia, jeśli może wpływać na prawa rzeki lub jej ekosystem”
– czytamy w ustawie. Komitet reprezentacyjny składa się z 15 osób, w tym sześciu przedstawicieli organizacji pozarządowych, ale tylko jednej wskazanej przez ministra środowiska, dwie z Wód Polskich i po trzy z samorządów oraz lokalnych społeczności. Ustawa faktycznie więc da monopol aktywistom na zarządzanie rzeką. Projekt ustawy został przygotowany przez utworzony przez obywateli Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Czysta Odra”, ale ostatecznie zgłosili go posłowie, gdyż komitet nie zebrał wystarczającej liczby podpisów.
Czytaj więcej we wtorkowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!
Afera KPO dopiero się rozkręca. Oprócz jachtów i luksusowych samochodów także szkolenia ze scen intymnych i śpiewu online
— GP Codziennie (@GPCodziennie) August 11, 2025
Czytaj od 00:00 na » https://t.co/1HYRtWjbz8
Dołącz do grona Czytelników #GPC Prenumeruj i zyskaj dostęp do sprawdzonych informacji📲https://t.co/5oUNtNgoqJ pic.twitter.com/Wy0zdvN5hJ